Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 52
Dzisiaj w pracowni: 5
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
ERROR 00

10.01.2019
Opowiadanie przeczytałam jakiś czas temu, ale pamiętam, że zrobiło na mnie spore wrażenie. W trakcie lektury zaznaczałam sobie niektóre fragmenty, żeby móc napisać do nich stosowny komentarz.

Na wstępie powiem, że tytuł jest bardzo dobry. Intrygujący i przywodzi na myśl jakiś dobry film sensacyjny. Człowiek od razu nastawia się na akcję, jakieś zagadki, coś tajemniczego i niepokojącego. Tytuł spełnia więc swoją funkcję.

cytatPo pomieszczeniu rozniósł się głośny łoskot. Równy, piętrzący się wcześniej na biurku stos kartek uderzył o podłogę. Strony zadrukowane tysiącami czarnych liter rozsypały się pod stopami trzydziestolatka, mieszając się i niszcząc jakikolwiek porządek.

Podoba mi się początek. Od razu zaczynasz jakąś akcją, coś się dzieje, jesteśmy rzuceni w centrum wydarzeń.

cytatTego dnia nic nie szło po jego myśli. Najpierw obudził się po ledwo czterech godzinach snu z paskudną migreną (...). Następnie jego samochód postanowił nie odpalić, znajomy nie odbierać telefonu, a najbliższy autobus spóźnić się o bite piętnaście minut, (...) musiał zadowolić się tą [kawą] oferowaną w pracy – tanią, rozpuszczalną i paskudną. Kawę tę zresztą później przypadkowo rozlał (...).

Och tak, każdy z nas miewa takie poranki, kiedy nic nie idzie tak, jak powinno. Ma się wtedy wrażenie, że świat sprzysiągł się przeciwko nam. Dzięki takim drobnym zabiegom bohater wydaje się wiarygodny, czujemy sympatię do niego - bo widać, że jest ulepiony z tej samej gliny co my. Jego reakcje są autentyczne i jest to bardzo przyjemne.

Jeśli chodzi o styl, to widzę przede wszystkim odpowiedzi balans między dialogami i opisami - ani jednego, ani drugiego nie ma za dużo lub za mało. Całość czyta się płynnie, człowiek nie musi się w pewnym momentach zatrzymywać i zastanawiać, o co właściwie chodzi. W niektórych miejscach dostrzegłam jednak sformułowania, które wydają mi się nieco nienaturalne, np. to z początku, że “stos kartek uderzył z łoskotem o podłogę”. Trudno mi to sobie wyobrazić. Jeśli mamy stos kartek i zrzucimy go, to one się rozsypują i zanim pokona je siła grawitacji, są już w każdym kącie pokoju. Kartki mogłyby “uderzyć z łoskotem”, gdyby były przewiązane powrozem i cała “kostka” z kartek walnęłabym o parkiet. Tutaj jednak nic podobnego nie miało miejsca, więc na pewno nie było łoskotu - w ogóle nie było za bardzo hałasu, bo papier przecież szeleści, a nie emituje harmider.

cytatOd jej powstania niezmiennie najważniejszym programem był ERROR, polegający na odkrywaniu tożsamości i odnajdowaniu Błędów. Tak powszechnie nazywano osoby, które po śmierci zamiast w zaświaty trafiały z powrotem do świata żywych, uważając je za błędy w pracy wszechświata.

Wow, karkołomny i odważny pomysł, który bardzo mi się podoba. Nie pomyślałabym, żeby osoby, które po śmierci nie trafiają w zaświaty, lecz błąkają się w nieodpowiednim wymiarze, określać jako Błędy. (Swoją drogą, tym duszom, którym się to przytrafiło nie z ich winy, musiałoby być smutno, gdyby przeczytały ten akapit ;).) Koncepcja jest bardzo dobrze, intrygująca i aż chce się czytać dalej.

cytat– Obserwowaliśmy cię od roku, więc nie myśl, że jakoś się wyłgasz.

Tutaj mam zagwozdkę. Naprawdę nie jestem w stanie stwierdzić, czy to zdanie jest poprawne - niby wszystko jest w porządku, ale słowo “wyłgać” jest problematyczne, prawda? Sama nie wiem, czy nie użyłabym na Twoim miejscu formy “wyłżesz”, ale wówczas zapaliłaby mi się czerwona lampka, że może ani tak, ani ta, bo jest to - być może - czasownik, którego nie używa się w trybie dokonanym, tak jak od niektórych czasowników nie tworzy się strony biernej (“obszedłem jezioro” - jezioro zostało obesznięte/obeszłe/obeszczane? W tym ostatnim przypadku aż strach zrobić literówkę i zgubić pierwsze “e”, bo wyjdzie niespodzianka :D). Koniec końców zapewne sięgnęłabym po słownik synonimów i zastąpiła problematyczną formę: “wymigasz się”, “unikniesz”, “wykręcisz się”, “wymówisz się”, “wywiniesz się” itd. Nie ma to jak obchodzić problem naokoło ;) (jak to jezioro).

Podsumowując: początek jest bardzo ciekawy i wciągający. Szkoda, że taki krótki, bo niewiele można powiedzieć na jego temat. Na pewno na uwagę zasługuje początek oraz zakończenie - ten pierwszy zachęca do dalszej lektury tym, że od razu coś się dzieje i nie trzeba się przedzierać przez wielostronicowe opisy - od razu czytelnik dostaje soczysty kawał mięsa. (Albo tofu - jeśli jest wegetarianinem. Czy tam miskę soi. Co w ogóle jedzą wegetarianie?) Zakończenie natomiast zachęca do zapoznania się z kolejnymi częściami czy rozdziałami - udało Ci się uciąć akcję w takim miejscu, że podsycacz ciekawość czytelnika. Bardzo fajny zabieg i taki prosty!

Język jest wyrazisty, co również mi odpowiada, a styl dobry i staranny - drobne błędy pojawiły się, ale było ich tak niewiele, że nawet nie pamiętam, w których są miejscach. Główny bohater wyszedł wiarygodnie, jestem w stanie uwierzyć, że w jego położeniu każdy inny zareagowałby podobnie. Od razu wzbudził moją sympatię, a przede wszystkim nie jest irytujący jak niektóre główne postaci. Mimo to nie jest przecież nudny i jednowymiarowy - okazuje się wręcz przeciwnie, wyjątkowy. Dostał przecież intratną propozycję, jednak ma się wrażenie, że nie na darmo i że sobie na to zapracował.

Podoba mi się również opis świata i sam stworzony świat. Cieszę się, że nie szczędzisz szczegółów, a już najbardziej przypadła mi do gustu koncepcja Błędów, bo nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałam. Jest to idea oryginalna i aż chce się poznać dalszy ciąg. Wyjaśnienia dotyczące funkcjonowania rzeczywistości wplecione w treść wypadają naturalnie, nie są tam “wepchnięte” na siłę. No i na szczęście nie posługujesz się łopatologią, nic nie jest tak oczywiste, że wręcz wyłożone “kawa na ławę”. Pozostawiasz czytelnikowi pole do samodzielnego myślenia, co podsyca zainteresowanie i sprawia, że radość z lektury jest większa. Jednym słowem: dobra robota. (No, to były akurat dwa słowa, ale przymknijmy oko.)

Pozdrawiam,
Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
14.01.2019
Bardzo chciałabym odpowiedzieć tak samo długo na twój komentarz, ale czas ledwo mi pozwala dać jakikolwiek odzew. Oczywiście nie ma szans, żebyś go nie otrzymała w ogóle, bo jestem ci bardzo, bardzo wdzięczna za opinię. :D Poza tym bardzo mnie cieszy, że prolog ci się spodobał.
Co do łoskotu to zdecydowałam pozbyć się "głośny" i został po prostu sam łoskot jako głuchy odgłos uderzenia. Wydaje mi się, że jeśli duży stos kartek upada na ziemię to zanim jeszcze się rozsypie to wyda dźwięk tego rodzaju. Niestety ciężko byłoby mi to sprawdzić. Wyłgasz zmieniłam natomiast na wykręcisz, faktycznie dosyć niefortunnie to brzmiało.
Jest mi niesamowicie miło czytać tak wiele pochwał i postaram się nie zawieść twoich oczekiwań w przyszłych rozdziałach. Mam nadzieję, że pierwsza część, którą niedługo wstawię, również ci spodoba.
Pozdrawiam serdecznie!
Od: Autor wikk
twarz żeńska
11.12.2018
Cześć wikk.

Początek mi się podoba: są tu nietuzinkowe opisy i powolne przedstawianie bohatera. Robi się gorzej gdy zaczynasz streszczać resztę dnia, bo można było po prostu zostawić samo: "Tego dnia nic nie szło po jego myśli. ". Reszta bowiem tylko potwierdza to już stwierdzenie, a niczego nie wnosi. Mogłabyś to zostawić, ale musiałabyś też włożyć w to o wiele więcej inwencji, bo tak jest po prostu zbyt generyczne i ogólne, bez szczegółów. Gdyby było w tym więcej specyficzności i humoru to co innego, ale w takiej formie, według mnie nic nie wnosi. Później przenosisz uwagę czytelnika na pracowników.
cytat„Zapewne temat miał się pojawić na jednej z kolejnych przerw, a każdy szczegół zostać skomentowany, ale wtedy nie było takich możliwości.”
- tego nie rozumiem. Później przenosisz uwagę na "sprawcę" - czyli głównego bohatera.
cytat„Z głośnika rozległ się krzyk kogoś wyraźnie zdenerwowanego. Być może nie tylko on miał zły dzień.”
- spodobała mi się ta myśl komentująca zdarzenie. Szef mógłby być od razu nazwany po imieniu lub nazwisku.
cytat„A może x0 nie dał się złapać, zresztą tak jak zwykle?”
- nie rozumiem. Później zaczynasz za dużo pisać o tym zastanawianiu się czym zawinił i jakim był pracownikiem - jak dla mnie nudy.
cytat„do zostania kimś z głównej grupy”
- przydałoby się bardziej fachowe słownictwo.
cytat„Nieszczególnie lubił przemieszczać się windami, zwłaszcza tak wysoko. Zawsze miał absurdalne wrażenie, że liny pękną, a on spadnie na sam dół trzydziestopiętrowego biurowca. ”
- to jest zbyt zwykłe - każdy by tak pomyślał - co chcę przez to powiedzieć to albo tego nie pisz, albo napisz ciekawiej (to poniekąd ta sama sugestia co powyżej). Gdybyś np napisała, że miał taką wizję, w której spada winda i się roztrzaskuje, a później podchodzi do niego szef lub jakiś pracownik i rzuca coś w stylu "zawsze pamiętałem go jako wyższego" albo "nigdy nie potrafił dobrze uprasować koszuli" - wiem, to suchar, ale nawet suchar byłby lepszy niż taka przeciętna wizja. I tak samo jest w przypadku pana Johnsona, tekst aż prosi się o jakiś żart lub bardziej wyszukany sarkazm.
cytat„stukanie klawiszy przerwało przytłumione „Wejść!””
- to mi się spodobało, fajnie zadziałało na wyobraźnię. Nawet opis biura jest taki ogólny, bez wyraźniejszych szczegółów. Stąd zaskakujesz dość szczegółowym opisem wyglądu szefa.
cytat„– Parker, słuchasz ty mnie?!”
- to jest dziwne, bo on nic nie mówił, mogłabyś chociaż opisać jakieś myśli bohatera, które mogłyby sugerować odpłynięcie, lub po prostu dłuższy ciąg myślowi lub opis skupienia uwagi na innych obiektach. Jak czytam dalej o Y3 i tych wszystkich cudach niewidach, to przelatuję wzrokiem, bo nie wiem czemu ma to służyć i nudzę się po prostu. Później streszczasz charakter firmy, a ja zastanawiam się czemu ma ten utwór służyć, czy mam się przejmować? Parkerem?, co mu grozi, gość miał zły dzień i jest na dywaniku u szefa, a teraz dowiadujemy się o firmie - wybacz, ale to nudy. No i streszczanie - unikaj tego jak ognia. Dozuj informacje w dialogach i przekazach, ale nie streszczaj. Zaczynasz pisać o zaświatach i duszach, ale źle się do tego zabrałaś, bo pisałaś bardzo specyficznie, ukazując takie nudne, korporacyjne, pracownicze życie, a nagle przeskakujesz w sprawy paranormalne, którymi się ta wielka firma zajmuje. Po co tak kombinować? Albo napisz od razu, że Parker wie o tych paranormalnych sprawach, albo ukaż jak powoli jakieś sygnały do niego docierają, zaczyna coś przypuszczać. Nie idź na łatwiznę i nie streszczaj, bo to niszczy całą frajdę z czytania. Ja w tym momencie kończę.

Podsumowując: masz jakiś pomysł na swój utwór, potrafisz zaskoczyć ciekawym opisem, spostrzeżeniem, ale opowiadaniu brakuje głębszego uroku, przemyślanego humoru i celu bohatera w tym całym interesie. Nic mnie w tym utworze nie przejmuje, nie zaciekawia na tyle bym chciał czytać dalej. Wydaje mi się, może się mylę, że sama do końca nie wiesz czym ten utwór ma być. Może po prostu zastanów się pod kogo to piszesz i co chcesz osiągnąć tym utworem, co przedstawić i w jaki sposób poruszyć czytelnika. Może wtedy obraz się wyklaruje i przerobisz ten utwór w coś bardziej charakterystycznego i ukierunkowanego w daną, solidną stronę. Cóż, mam nadzieję, że ten komentarz okaże się chociaż w pewnym stopniu pomocny. Pozdrawiam i zachęcam do dalszej pracy nad piórem w naszym gronie.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
14.01.2019
Cześć! Wybacz, że odpowiadam na twój komentarz tak późno, ale brak czasu i sprzętu skutecznie mnie od tego odciągały. Na telefonie pisanie komentarza nie byłoby zbyt wygodne.
Co do opisu dnia wiem, co masz na myśli i na pewno wezmę to sobie do serca, ale narazie nie zmienię tego fragmentu. Pasuje mi w tym miejscu. Może przy którychś poprawkach, gdy znów się trochę rozwinę, będzie inaczej.
Ze wskazanego przez ciebie zdania o pracownikach zrezygnowałam kompletnie. Faktycznie było niefortunne.
Mogłabym od razu nazywać go imieniem i nazwiskiem, ale jakoś mi to nie pasowało wcześniej.
Wstawka o x0 ma być niezrozumiała, ale potem się wyjaśnia w dalszej części prologu. Przynajmniej mam nadzieję, że potem staje się to zrozumiałe.
Fachowe słownictwo, czyli? Podczas jakąś możliwą opcję? Nie mam co do tego koncepcji.
Hm, może i zwykłe, ale i bohater może mieć zwykłe strachy. Szczególnie, jeśli mam zamiar kiedyś do nich nawiązać. A żarty w narracji chyba nie leżą jeszcze w moich zdolnośćiach, kompletnie tego nie czuję i nie mam pomysłów. Może kiedyś.
W poprzedniej wersji ERRORu te informacje były przekazane poprzez dialog i było to krytykowane przez zdecydowaną większość jako sztuczne. Być może też przez mój wtedysiejszy brak umiejętności, ale również przez to, że to dla bohaterów zbyt duże oczywistości, by o nich mówić tak po prostu. Wiele osób zaproponowało mi umieszczenie tego jako narracji i jest to o niebo lepsze. Wciąż zapewne nie podejdzie każdemu, tak już jest, ale narazie nie planuję rezygnować z tej formy, bo nie mam na tyle umiejętności.
Dziękuję za wszelkie rady oraz opinie, na pewno będą przydatne i będę do nich wracać. Pozdrawiam również!
Od: Autor wikk
twarz żeńska