Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 18
Dzisiaj w pracowni: 3
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Zniszczony utwór

19.01.2019
W poprzednim odcinku poznaliśmy Wiktorię, silną, niezależną kobietę, która spotyka tajemniczego jegomościa w barze. Nie może wyzbyć się go ze swoich myśli i przygotowuje się mentalnie do spotkania z nim. Zobaczymy, co z niego wyniknie.

cytatDotąd była zrównoważona i poukładana, a teraz cały dzień bujała w obłokach. Nie mogła zebrać myśli wykonując proste czynności. Próbowała kontynuować czytanie książki, przejrzała e-maile, zabrała się za porządki w kuchennej szafce, ale wszystko na marne. W jej głowie cały czas siedział przystojny brunet, z którym już niedługo miała się spotkać. Rozmarzona zaczęła snuć się po mieszkaniu. Czas płynął tak wolno…

Podoba mi się. Bardzo przekonująco opisujesz emocje bohaterki. Zachowuje się jak zakochana nastolatka, co jest właściwe, bo chyba tak się czuje :). Urocza jest w tym swoim zadurzeniu, a raczej fascynacji - bo czas na “zadurzenie”, myślę, jeszcze przyjdzie ;).

cytatDziewczyny zamilkły w zdziwieniu, zastanawiając się kim on jest.

Też bym się zastanawiała na ich miejscu. To wyjątkowo nieładnie ze strony Wiktorii, że go nie przedstawiła - chociażby jako “tajemniczego adoratora”, “znajomego, z którym się umówiła”, “intrygującego nieznajomego z baru”. Cokolwiek. Teraz koleżanki zdają się siedzieć jak zahipnotyzowane i gapić w niego jak sroka w gnat. Nawet nie odezwały się słowem.

Scena, w której poznają swoje imiona, wydaje mi się bardzo intymna (te pociągłe spojrzenia głęboko w oczy, gęsia skórka i kokieteria), o wiele za bardzo jak na sytuację, gdy tuż obok przy stoliku jest kilka innych kobiet.

cytatEmanowała od niego siła i pewność siebie. Czarne dżinsowe spodnie i czarna koszula z odpiętym pod szyją kołnierzykiem dodawały mu seksapilu.

Podoba mi się jego charakterystyka. Raptem kilka zdań, ale wystarczająco trafnych, żeby Aleksander wywołał jakiś obraz w umyśle czytelnika.

cytatNigdy wcześniej nie doznała tak silnych emocji. (...) Będąc w ramionach Aleksa czuła się jak w niebie, w tym stanie mogłaby trwać już na wieki. Jej ciało i umysł w ekspresowym tempie uzależniało się od jego bliskości. To było dziwne, szalone i cholernie ekscytujące.

Wydaje mi się, że to się dzieje nieco za szybko. Ona go kompletnie nie zna, widzi po raz drugi w życiu, dopiero co poznała jego imię, a już stwierdza, że jest zakochana po uszy. Może zadurzona jego fizycznością, charyzmą, ale kurczę, przecież to dorosła, pewna siebie kobieta, która zna siebie i wie, czego chce od życia. Zachowuje się tutaj trochę jak gówniara… Ale może prawdą jest, że miłość odbiera rozum ;).

cytatZapraszam Cię w bardziej odpowiednie miejsce.
- To znaczy ?
- Na górę, tam jest przytulniej i można swobodnie porozmawiać.
- To miejsce dla vip-ów. - odpowiedziała Wiktoria.

Fabuła zmierza w podejrzanie oklepaną stronę. Obawiam się, czy całość nie okaże się banałem, schematyczną opowiastką, że jakaś ONA spotyka JEGO, który jest przystojny, cudowny, bogaty, namiętny i seksowny i w ogóle och i ach. Pamiętam, co powiedziałaś po ostatnim moim komentarzu na temat podobieństw z “Greyem”, ale cóż mogę począć, skoro teraz czuję to samo? Naprawdę widzę przed oczami Greya, jak to czytam.

Podobają mi się opisy. Odpowiada mi, że są bogate i dość szczegółowe. Może czasem nawet nieco za bardzo przeciągnięte, jak np. to, jaką uwagę przykładasz do opisu stroju Wiktorii, co w sumie nie jest zbyt istotne, ale generalnie są fajne.

cytat- Aleks ! - krzyknął dobrze zbudowany mężczyzna, zapraszając do stolika. Widać było, że bawi się tutaj już od dłuższego czasu, na co wskazywał zdjęty, leżący na stoliku, między butelkami, krawat i odpięta do połowy koszula.

Ha, ha, tak tylko nadmienię, że taki strój wcale nie musi być znakiem zabawy długiej - na pewno jest jednak oznaką zabawy… dobrej ;).

Dlaczego Wiktoria dała się wyprowadzić przez Aleksa tak po prostu z sali na parterze? Znowu niezbyt dobrze o niej świadczy, że nawet nie pofatygowała się do koleżanek, żeby powiedzieć, dokąd idzie i żeby się nie martwiły, jakby nie wracała przez jakiś czas. Karolina przyjechała razem z nią i pewnie będzie się niepokoić.

cytatAleks w oczarowywaniu był mistrzem a Wiktoria poddawała się temu bez zastanowienia.

Mnie z kolei niepokoi to, że ona właśnie z taką łatwością popada w to uwielbienie. W sposób niekontrolowany i zupełnie bezrefleksyjny. Czy Aleks jest aż tak fascynujący, by całkowicie stracić dla niego rozsądek? Czy nie czuje się poirytowana, że jest taki lakoniczny i nie chce nic o sobie powiedzieć, unika mówienia o sobie, zbywa ją? Sprawia wrażenie, że ma coś do ukrycia. Takim osobom zwykle się nie ufa, nawet jeśli początkowo zrobili dobre wrażenie.

I jeszcze słowo na temat Marka (i innych osób związanych z Aleksem, których los najwyraźniej od niego zależy). Wszystko wskazuje na to, że Aleksander to jego szef i że jest to człowiek na dość wysokim stanowisku. Pewnie wspomniany w rozmowie mężczyzna jest szoferem albo kimś takim; jego znajomi są wpływowi. Dlaczego Wiktoria od razu nie stara się dociec, z kim ma do czynienia? Nie dopytuje, kim jest Marek? Wydaje się, że powinno jej to jako pierwsze przyjść do głowy.

cytat- Napijesz się jeszcze ?
- Nie, dziękuję, późno już.
- Odwiozę Cię do domu. - stwierdził, wstając i podając jej dłoń.
- Pożegnam się z dziewczynami. - odpowiedziała, ściskając go mocno.

O, a jednak pomyślała o tym, że nie przyszła do lokalu sama. Bardzo dobrze, bo już się obawiałam, że całkiem ją ten Aleks ogłupił.

cytat- Kim jest Robert ? - spytała zaciekawiona Wiktoria.
- Mój szofer w nagłych przypadkach

Ha, ale miałam czuja! A wiesz, dlaczego wiedziałam? Nie bij, proszę… Skojarzyło mi się z “Greyem” :D.

cytat- Kochanie który budynek ? - zapytał Aleks.

Wydaje mi się, że Aleks się spoufala. Bądź co bądź znają się bardzo krótko. On zdaje sobie sprawę, że zrobił na niej ogromne wrażenie, ale bez przesady, Wiktoria jeszcze nie jest jego “kochaniem” i na jej miejscu trochę bym się poczuła dotknięta, że rości sobie jakieś prawa wobec niej.

cytatWzdłuż całej posesji, wokół apartamentowca rósł równo przycięty żywopłot. Zadbany trawnik łączył się z chodnikiem. Na posesje padały światła lamp. Teren był obiektem zamkniętym, nadzorowanym przez firmę ochroniarską. (...) Na końcu przestronnego holu, w którym przeważała szara kolorystyka, była winda. Wiktoria podeszła do niej, nacisnęła guzik i spojrzała na Aleksa, wpatrywał się w nią nieustannie.

Ten opis też mi się bardzo podoba. Niby nic specjalnego, ale łatwo można sobie wyobrazić miejsce akcji. No i zazdroszczę, bo sama chciałabym mieszkać w apartamencie na strzeżonym osiedlu :).

cytatWiktoria zatrzymała się przed szklanymi drzwiami, wbiła odpowiedni ciąg liczb na tarczy domofonu i otworzyła drzwi. To nie umknęło uwadze Aleksa, który bez problemu zapamiętał kod.

Tutaj zapala się u czytelnika czerwona lampka, bo to jest niepokojące, że facet pierwsze, co robi, to wprasza się kobiecie do mieszkania, a drugie - stojąc przed wejście do klatki, zapamiętuje kod. Trochę psychopatyczne zachowanie. Jeśli takie miało być wrażenie, w porządku, a jeśli nie, wystarczyłoby wspomnieć, że spojrzał na domofon mimochodem, a kod po prostu skojarzył mu się z jakąś datą albo czymkolwiek innym, więc został mu w pamięci. Niekoniecznie tak jednoznacznie dać do zrozumienia, że on robi wszystko, by móc ją nachodzić, wiedzieć, gdzie mieszka, kontrolować ją i tak dalej.

cytat- Nie patrz tak na mnie. Muszę odprowadzić Cię pod same drzwi, tylko w ten sposób dowiem się jak do Ciebie trafić – stwierdził, dotykając delikatnie opadające na ramiona Wiktorii kosmyki włosów.

O rety, i TA kwestia, jawne przyznanie się, że zamierza ją regularnie odwiedzać - mimo że de facto nie wie o nim nic poza imieniem i kilkoma faktami, które wydedukowała - nie zaniepokoiło jej? Gdzie jest jej instynkt samozachowawczy?

cytat- (...) Około 1100 zadzwonię i dam znać, o której się spotkamy. Dobranoc mój Skarbie.- Mówiąc to, złapał ją za głowę i pocałował w czoło.
- Dobranoc- odpowiedziała cicho.

On jest strasznie stanowczy, pewny siebie i dominujący. Ona natomiast uległa i kompletnie bez swojego zdania. Wrażenie, które robiła w pierwszym rozdziale, silnej kobiety, rozmywa się i teraz wydaje się, niestety, trochę rozmemłana, zapatrzona w niego jak w ósmy cud świata - nawet jeśli to prawda, to spotkanie Aleksa nie powinno zabierać jej całej osobowości. Smutne to. No i jest to banalne rozwiązanie.

cytatCzuła, że spotkała miłość swojego życia. Wróciła myślami do ich tańca w klubie, gdy czuła jak się w nim zatraca. W tym momencie przypomniała sobie, że tej słodkiej ekstazie podczas tańca towarzyszył jej dziwny niepokój…

Tak, tak, tak! Odzyskałam wiarę w to opowiadanie. Jednym zdaniem potwierdziłaś, że Wiktoria jednak nie straciła rozumu i ma jakieś obawy. Nagle te przydługie nieco stawki o doskonałości Aleksa nabierają sensu - po prostu miały stanowić kontrast z tym niewinnym na pozór zdaniem pod koniec: “Czuła niepokój”. Dobre, dobre. Ta obawa mogłaby się pojawić nieco wcześniej, ale może i lepiej, bo robi większe wrażenie. Miło, że pozytywnie zaskakujesz w czasie lektury i kiedy czytelnik zaczyna wątpić, pokazujesz, że jednak panujesz nad fabułą.

Mimo to uważam, że Wiktoria jest w tym rozdziale mocno spłycona. Wcześniej mogłam ją porządnie scharakteryzować, a teraz jedyne, co mi się nasuwa, że mogłabym o niej powiedzieć, to to, że jest zafascynowana Aleksem. Zadurzona w Aleksie. Podniecona myślą o Aleksie. Jej egzystencja opiera się teraz na nim, niestety. Wypisz, wymaluj Anastasia Steel. Ogólnie jestem ciekawa, co jeszcze im się przytrafi i z jakiego powodu Wiktoria jest tak zaniepokojona - bo jasna sprawa, że Aleks ma jakiś “feler”. Coraz bardziej jednak wydaje mi się, że widzę tutaj sztampę i obawiam się, czy niedługo się nie znudzę. Ale mam nadzieję, że wybrniesz jakimś oryginalnym pomysłem.

Pozdrawiam,
Magdalena Lipiak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
21.01.2019
Droga Magdaleno…
Dziękuję, za przeczytanie drugiej części mojej historii. Pozwolę odnieść się do Twoich uwag.
Czy rzeczywiście Wiktoria zachowała się nie ładnie, nie przedstawiając nieznajomego koleżankom ? Nie sądzę. Zauważ, że sytuacja dzieje się w szybkim tempie. On dosiada się do ich stolika, w tym samym czasie barman stawia wszystkim drinki. Po pierwsze Wiki nie wie jak go przedstawić bo sama jeszcze nie zna jego imienia, po drugie jest zaskoczona jego bezpośredniością a gdy już on wyjawił jej imię, szepcąc jej do ucha, zaraz po tym porywa ją do romantycznego tańca. Cała sytuacja przebiegła szybko. Nie wydaje mi się, że wypowiedziane do ucha imię jest tak intymną czynnością, że nie mogłoby to nastąpić w towarzystwie koleżanek. Z perspektywy koleżanek wygląda to na normalne przekazanie jakiejś informacji Wiktorii na ucho. Weź pod uwagę, że siedzą w klubie gdzie aż dudni od głośnej muzyki, a więc mówienie do ucha nie jest niczym aż tak bardzo intymnym dla otoczenia. Tylko osoba, której mówi się do ucha może to odebrać w dość intymny sposób, tak jak Wiktoria.Nie zgodzę się także z Tobą, że wszystko dzieje się za szybko. Przecież istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, a doznania Wiktorii w tańcu tylko to potwierdzają. Szczególnie, że jak na razie czuje silne zauroczenie i towarzyszące mu różne emocje. Trochę rozbawiłaś mnie opinią , że przypomina Ci to znowu Greya. Czy każdy dobrze sytuowany faceta, zaradny życiowo musi być Greyem ? Nie sądzę. Miejsca dla vipów w ekskluzywnych klubach to rzecz normalna i nie trzeba być Greyem aby tam przesiadywać. Dalej, dlaczego Wiktoria dała się wyprowadzić na piętro i nie poinformowała o tym koleżanek. Ok, rzeczywiście mogłam dopisać, że panuje u nich taki zwyczaj ( jej koleżanek), że to nic złego, że po poznaniu faceta po prostu spędza się z nim czas, że jej koleżanki tez tak robią. Poza tym, jak mieliby porozmawiać ze sobą, bliżej się spotkać ? Musieli pobyć sami. Być może powinnam, dodać opis, że widziały ja jak tańczyła i jak idzie z facetem na piętro, ale uznałam, że to byłyby już zbyt szczegółowe opisy. Aleks przekazuje jej tyle informacji o sobie ile może lub ile chce żeby wiedziała. Każdy czytelnik może odebrać to na dwa sposoby. To potęguje jego tajemniczość. Wiktoria słysząc, że rozmawia po szwedzku jest na tyle delikatna, że nie dopytuje bo rozumie, że nie chciał aby na tym etapie wiedziała pewne sprawy. Ona nie jest wścibska...wszystko w swoim czasie. Ponownie rozbawiło mnie Twoje skojarzenie z Greyem. Czy każdy kto ma szofera musi być Greyem ? Skoro Aleks pił alkohol to rzeczą naturalną jest , że albo musiałby wzywać taxi lub właśnie mieć kogoś kto go odwiezie do domu. Aleksa stać na to drugie i nie jest to coś nadzwyczajnego a już na pewno nie trąci Greyem. Nie wiem jak bardzo trylogia z Greyem miała na Ciebie wpływ ale zupełnie nie potrzebnie cały czas się do niej odnosisz. Dalej...To, że Aleks zwraca się do niej per kochanie, jest dla Wiktorii miłe. Nie ma w tym żadnego drugiego dna, po prostu pieszczotliwe miłe zwracanie się faceta do kobiety.Aleks nie wprasza się do mieszkania. Po prostu, zwyczajnie w świecie, chce okazać jej troskę i zachować się jak dżentelmen, dlatego nie wchodzi do jej mieszkania lecz jedynie odprowadza pod same drzwi. Jego zwrócenie uwagi na kod domofonu, to tylko bystrość i spostrzegawczość. W tej scenie Aleks po prostu pokazuje swoja pewność co do dalszych spotkań z Wiktorią, o czym mówi jej wprost. Przecież to normalne zachowanie zainteresowanego faceta. O nie, nie...Aleks nie zabierze jej osobowości...Może tak wydedukowałaś, bo nie znasz dalszych losów, rozumiem, ale zapewniam , że nie odbierze jej osobowości. Ponownie nie zgodzę się z Tobą, że Wiktoria jest podobna do Anastazji Steel. Oceniłaś ją tak przez pryzmat zauroczenia facetem ? Hmm...więc dużo kobiet by tak trzeba było ocenić. Zauważ, że Wiktoria jest atrakcyjna co podkreśla ubiorem i makijażem. Mieszka w apartamencie i jest niezależna finansowo, jeździ własnym autem. Z tego co pamiętam Anastazja gdy poznała Greya była tak zwaną sierotką, nie atrakcyjną, dzielącą mieszkanie z przyjaciółką. Zatem gdzie tu podobieństwo ?
Tak Wiktoria jest bardzo zauroczona, bo to w końcu fascynujący facet, ale odczuwa jakiś niepokój. Może dlatego, że gdy jest sama zauważa jaki ogromny wpływ ma na nią Aleks, jak bardzo ją pociąga...a może czuje niepokój lecz na razie nie potrafi zdefiniować jego źródła...Zastanawia się dlaczego tak się czuje.
Myślę, że wyjaśniłam Ci pewne kwestie i bardzo dziękuję, że zechciałaś przeczytać drugą część.
Pozdrawiam
Ana
22.01.2019
Droga Ano,
Przeczytałam uważnie Twoją odpowiedź i z pewnymi kwestiami, przyznaję, zgadzam się.
„Czy rzeczywiście Wiktoria zachowała się nie ładnie, nie przedstawiając nieznajomego koleżankom ? Nie sądzę.”
Kiedy tak przedstawiasz sprawę, jak to uczyłaś, to faktycznie ma to sens. Być może nie przeczytałam aż tak dokładnie tego fragmentu. Próbuję sobie teraz wyobrazić tę scenę z punktu widzenia jednej z tych koleżanek. Siedzę przy stoliku, sączę drinka, podchodzi jakiś nieznajomy, nachyla się i mówi coś do Wiktorii. Nawet nie przychodzi mi do głowy, że szepcze, bo chciał coś ukryć – masz rację, że skoro wokół gra muzyka, pewnie uznałabym, że i tak musi on krzyczeć wprost do ucha, by Wiktoria zrozumiała. Pewnie chciałabym, aby mnie przedstawiono, ale potem pomyślałabym, że może ona też go nie zna i przyszedł ją po prostu, mówiąc kolokwialnie, wyrwać – zaprosić do tańca itp. Oczywiście zwracam honor :).

„Dalej, dlaczego Wiktoria dała się wyprowadzić na piętro i nie poinformowała o tym koleżanek. Ok, rzeczywiście mogłam dopisać, że panuje u nich taki zwyczaj ( jej koleżanek), że to nic złego, że po poznaniu faceta po prostu spędza się z nim czas, że jej koleżanki tez tak robią.”
Tak, myślę, że jakieś małe napomknięcie by się przydało. Nie neguję absolutnie konieczności udania się przez Wiktorię i nieznajomego „na stronę” - oczywiście, że musieli porozmawiać sami, by się lepiej poznać. Nie chciałam zmuszać Wiktorii do „spowiadania się”. Raczej na miejscu Wiktorii działałabym na zasadzie „powiem dziewczynom, gdzie mnie szukać, na wypadek gdyby coś się stało i on okazał się wariatem”. Zwykłe względy bezpieczeństwa.

„Wiktoria słysząc, że rozmawia po szwedzku jest na tyle delikatna, że nie dopytuje bo rozumie, że nie chciał aby na tym etapie wiedziała pewne sprawy. Ona nie jest wścibska...wszystko w swoim czasie.”
To dobrze o niej świadczy, że nie jest wścibska. Nie musi walić prosto z mostu: „Gadasz po szwedzku, mów, czym się zajmujesz, tylko szczerze!”. Zawsze może niezobowiązująco zaczepić: „Mało osób posługuje się tak egzotycznym językiem. Imponujesz mi”. W ten sposób jak rozmówca chce, powie coś więcej, a jak nie, to podziękuje za komplement i rozmowa potoczy się gładko dalej. Ale jednak ma się poczucie, że „próbowało się”. Nie uważam tego za wścibstwo, raczej „badanie terenu”. Wścibstwo byłoby, gdyby pytała, jakie choroby przeszedł w dzieciństwie i czy ma w rodzinie innowierców.

Dobrze, niech będzie, że Grey nie ma z tym nic wspólnego. Ty wiesz lepiej, skoro jesteś autorem.

„To, że Aleks zwraca się do niej per kochanie, jest dla Wiktorii miłe. Nie ma w tym żadnego drugiego dna, po prostu pieszczotliwe miłe zwracanie się faceta do kobiety.”
Mimo to jeszcze nic o nim nie wie (a kiedy dopytuje, on niespecjalnie udziela informacji). Dziwię się, że nie odbiera tego za spoufalanie się. Ale racja, że można mówić „kochanie” z wyraźnym podtekstem oraz „kochanie” niezobowiązująco, jak dziadek do wnuczki albo miła pani sprzedawczyni w kiosku do nastolatki, która przyszła po Bravo.

„Aleks nie zabierze jej osobowości...Może tak wydedukowałaś, bo nie znasz dalszych losów, rozumiem, ale zapewniam , że nie odbierze jej osobowości.”
Bardzo się cieszę z tego powodu. To chyba wzbudza największe obawy.

Dziękuję za odpowiedź i pewne wyjaśnienia. Pozdrawiam, Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska