Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 18
Dzisiaj w pracowni: 3
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Rusałka żałobnik

07.05.2019
Przyciągnął mnie tytuł. Ma w sobie coś, co przyciąga i intryguje. Pierwsze, co zrobiłam, to wyszukała w Google Grafika ten gatunek motyla. Oczywiście znam go, choć nie miałam pojęcia, że tak się nazywa… Ale teraz już wiem. Pióromani, jak widać, uczą i bawią. Refleksja nad sensem życia? Po takim opisie można spodziewać się właściwie wszystkiego.

Spostrzeżenia nasuwały mi się w trakcie lektury. Podoba mi się zabieg pisania w czasie teraźniejszym i na dodatek w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Jest to (przynajmniej dla mnie) trudna sztuka, więc tym bardziej doceniam, że pokusiłaś się o taką formę zapisu. Dzięki niemu możemy zanurzyć się w emocjach głównej bohaterki, a że jest ona dziennikarką i jak przystało na dziennikarkę potrafi posługiwać się słowem, z przyjemnością czyta się jej rozważania.

cytatNiedokończony artykuł - niczym wyrzut sumienia spogląda na mnie z otwartego laptopa. Zwalczam pokusę poprawienia błędu w ostatnim zdaniu, który czerwonym wężykiem wyraźnie kpi z mojego perfekcjonizmu.

Bardzo lubię fragmenty, które w tak subtelny, niezobowiązujący, a jednocześnie mądry sposób „szkicują” charakter postaci. Można było napisać wyliczankę: „Bohaterka jest perfekcjonistką, pedantką, uwielbia kontrolować sytuację, dobrze radzi sobie w pracy, doceniają ją” itd., ale to byłoby suche i bezpłciowe. Wystarczy takie jedno zdanie, żeby tego wszystkiego się o niej dowiedzieć. Przy okazji, ja od razu czuję z nią więź duchową, bo też się do takich patologicznych typów ludzi zaliczam ;). (I czym ja się chwalę, Boże drogi!)

Podoba mi się wplecenie w fabułę opisu snu podzielonego na krótkie akapity. Dynamizuje to akcję i człowiek „czeka” na kolejny fragment, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej. Sny zazwyczaj są jednym z ciekawszych elementów opowieści – tajemniczą, często niezrozumiałą i symboliczną.

cytatNiepokój w tamtym czasie był moim nieodłącznym towarzyszem: nieudane małżeństwo, które chciałam ratować ciążą. Nieudana ciąża, po której miałam nadzieję pocieszyć się w ramionach nowego mężczyzny. I kolejne rozstanie, po którym nic już nie chciałam.

Zdumiewa mnie i napawa pewną zazdrością fakt, że tyle emocji umiesz zawrzeć w tak krótkim akapicie. W kilku słowach sprawić, by czytelnik współczuł bohaterce, która przecież nawet o to nie prosi! Nie oskarża, nie uzewnętrznia się za bardzo, nie szlocha, ona w sumie tylko stwierdza fakt. Było tak i tak, zrobiłam to i to, nie udało się tamto i siamto, finito. Moje życie jest kijowe [wzruszenie ramionami]. Myślę, że gdyby jej reakcja była bardzo emocjonalna (a sytuacja usprawiedliwiałaby takie zachowanie!), sprawiałaby fałszywe wrażenie. Tutaj jest spokojna, ale jest to spokój pozorny. Spokój osoby, która wie, że rozpamiętywanie i psioczenie nie ma sensu, i tak lepiej nie będzie i można modlić się jedynie, by nie było gorzej.

cytatPrzyczajona za maską kobiety sukcesu, nikomu nie ufałam, nikogo nie dopuszczałam do siebie - żadnej przyjaźni i żadnej miłości. Cóż, tak się dzieje, kiedy mąż zdradza cię z twoją najlepszą przyjaciółką.

Naprawdę jestem coraz bardziej pod wrażeniem kreacji tej bohaterki. Jej reakcje są tak adekwatne jak to tylko możliwe – i jednocześnie tak niecodzienne… jak to tylko możliwe. Przypomniała mi się taka jedna piosenka, nic specjalnego ani ambitnego, jakiś dance’owy klubowy kawałek. Groove Coverage – 7 Years & 50 Days. Coś na zasadzie „Ja cię kochałam i rozpieszczałam, a teraz ty jesteś u innej i to ona ścieli ci łóżeczko i przynosi ciepłe mleczko” (chyba wiadomo, o jakiej piosence mowa). W każdym razie ta piosenka GC ma bardzo ciekawy teledysk. Główna bohaterka wraca wcześniej do domu i przyłapuje swojego chłopaka w łóżku z kochanką. Znamienna jest jej reakcja – całkowicie obojętny wyraz twarzy, totalny poker face, zero emocji w momencie wywalania faceta i jego kochanicy za drzwi. Zero emocji, gdy obrzucała go jego własnymi ubraniami na klatce schodowej, odsyłając go z wilczym biletem. Po jego wyjściu również nie uroniła jednej łzy, a mimo to patrząc na nią człowiek widzi, jak ona cierpi. Przez ten cały przydługi komentarz chciałam powiedzieć, że Twoja bohaterka też sprawia podobne wrażenie i podoba mi się to, że jest taka skryta, a jednocześnie tak „jawna”. (No i polecam teledysk. Jest zabawny i trochę odjechany. Do tej pory zastanawiam się, z czego zrobione są wszystkie meble i sprzęty w mieszkaniu.)

cytatBudziłam się w środku nocy zlana potem i …. płakałam. Ja silna, niezależna kobieta - najskuteczniejszy menager, nieugięty negocjator wychodzący zwycięsko z najbardziej burzliwych pertraktacji, nie mogłam dojść do ładu z lękami i niepokojem.

I kolejna rzecz charakterystyczna dla tego typu osobowości – jeśli już taka osoba musi dać ujście emocjom, robi to w ukryciu, by nikt broń Boże nie dowiedział się, że „jest słaba” i od czasu do czasu „coś czuje”. Podoba mi się, że ta postać jest taka spójna, od A do Z „jakaś”, że jej charakter jest dobrze przemyślany i skomponowany. Świadczy to o dojrzałości twórczej.

cytatNic dziwnego, że dziadek nie chciał wracać do domu, kiedy stan jego zdrowia niespodziewanie się polepszył.

Ciekawe spostrzeżenie. Przeanalizowałam ten fragment i doszłam do wniosku, że nie jest to odosobniona sytuacja – czasem ludzie wolą żyć w miejscu, z którego inni chcą uciec, bo czują się w nim, paradoksalnie, bezpiecznie. Zgodnie z zasadą, że lepszy jest znany wróg niż nieznany, potencjalny przyjaciel. Do wszystkiego człowiek jest w stanie się przyzwyczaić, a bywają przypadki, gdy żebrak, do którego uśmiechnęło się szczęście i udało mu się wyjść z bezdomności, wraca na ulicę, bo zwyczajnie w innych, lepszych okolicznościach sobie nie radzi. Ten dziadek być może lubił „czuć się zdrowy”, „lepszy” - a tak właśnie było, gdy przebywał w towarzystwie większych nieszczęśników niż on sam. Co by mu zostało z tego „poczucia wyższości”, gdyby wrócił do domu, do krewnych w pełni sił, którzy będą chodzić koło niego na paluszkach i cackać się jak z jajkiem? Wyparuje „poczucie godności”, bo przecież z dwojga złego lepiej być „królem na wysypisku” niż „ścierwem w pałacu”… Człowiek ma pokrętne myślenie, prawda?

Doszłam do momentu, gdy pojedyncze zdania opisujące koszmar przeplatają się z tymi opisującymi sytuację rzeczywistą w szpitalu. Świetnie czyta się tę scenę i żałuję, że strona Pióromani nie daje zbyt szerokich możliwości edytorskich, bo ten fragment zasługuje na wyróżnienie na tle reszty. Ale nieważne – i tak świetnie się to czyta, tekst jest dzięki temu dynamiczny i wyczuwa się napięcie. Szczególnie w momencie, gdy motyl ze snu traci skrzydła.

cytat- Nie będzie po mnie żałoby piękny motylu – jeszcze nie teraz. Żyję i cieszę się życiem, chociaż potrzebny był tragiczny splot wydarzeń, aby skierować je na właściwe tory.

Ale ładne podsumowanie. Refleksja jest taka prosta, oczywista, wręcz banalna – często doceniamy to, co mamy, dopiero jak zaistnieje ryzyko, że zostanie nam to odebrane. Tutaj tak właśnie się stało i traumatyczne wydarzenie pozwoliło bohaterce spojrzeć na swoje życie z innej strony. Nie znamy nawet imienia bohaterki, a mimo to czytelnik się z nią utożsamia. Może to nawet lepsze, że nie ma za bardzo tożsamości (co nie znaczy, że nie ma osobowości!), bo w ten sposób każdy może dostrzec w niej coś – lub kogoś – znanego. Wzbudza emocje i to jest najważniejsze. Nie do końca wiadomo, co się właściwie wydarzyło, ale nie jest to istotne, bo to nie jest sprawozdanie. Oniryczny, trochę baśniowy sposób opowiadania pasuje do tego opisu: „Refleksja o życiu”. Myślę, że jest to godny uwagi tekst.
Pozdrawiam,
Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
08.05.2019
Witaj.
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa. Takie komentarze motywują do pisania i uskrzydlają. Dziękuję ci, przede wszystkim za to, że pochyliłaś się nad moim testem i wczytałaś się w jego treść, i nie żałowałaś czasu.
Twój komentarz zawiera wiele ciekawych spostrzeżeń i porównań, czasami bardzo zaskakujących - w myśl zasady, że autor nigdy się nie spodziewa jak zrozumie go czytelnik.
Najważniejsze jednak dla mnie jest to, że zobaczyłaś w tym opowiadaniu emocje- z tego najbardziej się cieszę.
Przyznam szczerze, że nie czytałam twoich opowiadań i jestem niezmiernie ciekawa jak piszesz. Postaram się jak najszybciej to sprawdzić i podzielę się wrażeniami.
Jeszcze raz dzięki.
Pozdrawiam Joanna
Od: Autor Joanna
twarz żeńska
11.03.2019
Cześć Joanno.

Zaczynasz dość dziwnie, bo od niewyraźnego opisania hałasu, który przeszkadza bohaterce. Żaden z tego haczyk na czytelnika, bo nie specjalnie to interesujące. Bohaterka niestety też nie nadrabia jakimś wyraźnym charakterem czy niecodziennym komentarzem. Później przeskakujesz do baru, ale ten opis sprawia wrażenie ruchu kamery niż faktycznego przemieszczenia się bohaterki. Piszesz też bardzo niejasno np:
cytat„Sho must go on - nie będzie ta, to będzie inna.”
- nie wiem czy to jest: to co mówi towarzystwo, to co bohaterka myśli o tym, czy może to co bohaterka myśli o tym co myśli towarzystwo. Za szybko też porzucasz tę scenę baru i już wracasz do dalszego poszukiwania tego hałasu. Może bohaterka mogłaby spytać kogoś z obecnych o źródło tego dźwięku. Bo takie nie wiadomo kto, gdzie, co i szybkie przeskoki czynią tekst bardzo chaotycznym i utrudniają odbiór. I tu dalej kolejna taka sprawa
cytat„podnoszę słuchawkę ”
- jaką słuchawkę? Gdzie ona teraz w ogóle jest? W korytarzu czy z powrotem w pokoju? Jest nielogicznie.
cytat„postanawiam nie zwracać uwagi na hałasy - w końcu całe lata mieszkałam przy ruchliwej ulicy. ”
- tu znów jakieś takie nielogiczne dla konstrukcji bohatera myślenie, bo jak teraz nagle może to sobie na życzenie wyłączyć? to czemu nie zrobiła tego wcześniej? i jeśli mieszkała przy ruchliwej ulicy, to dlaczego w ogóle zwróciła na to uwagę? Opis snu jest raczej poprawny, dobrze, że zmieniłaś styl czcionki, ale jest tego (snu) stanowczo za mało. Po śnie zaczynasz streszczać skąd pojawiły się sny i to jest oczywiście minus. Dalej znów ułamek snu. Kończę tu czytać.

Widać, że masz tu ciekawy pomysł na tekst, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Największym problemem jest chyba nielogiczność tego co się dzieje, pędzenie z opisami, a najbardziej brak wyraźnego nakreślenia postaci. Nie wiemy nic o tej bohaterce, owszem, pisze artykuły i jest "perfekcjonistką" - ale jaka jest? Nie zaprezentowałaś jej charakteru. Jej akcje czy wypowiedzi niewiele nam o niej mówią i według mnie ciężko z nią sympatyzować. Sam jej problem nie wydaje się też specjalnie intrygujący czy poważny więc nie będę ukrywał, ale nic mnie do tego tekstu nie przykuwa. Tajemniczy hałas czy sny są opisane mało zachęcająco i w ogóle tak jakoś szczątkowo więc po prostu nie działają. Zachęcam przeczytać następujące punkty z naszego poradnika: wstęp, zanik motywów... oraz więź emocjonalna z bohaterem. Kwestionuj swoje teksty i zastanawiaj się ile z Twojego zapisu wyciągnie czytelnik, czy dajesz mu wystarczająco dużo informacji, czy czytając zobaczy ten świat podobnie jak Ty. Nie demotywuj się tym co napisałem, tylko zastanów się jak w tym kontekście mogłabyś usprawnić swój warsztat. Witam wśród Pióromanów i zachęcam do dalszej pracy nad piórem w naszym gronie. Pozdrawiam.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
11.03.2019
Witaj.
Dzięki za Komentarz.

Moje opowiadanie jest próbą połączenia narracji w czasie przeszłym i teraźniejszym oraz akcji, która dzieje się na poziomie rzeczywistym i w śnie - taka zabawa i jednocześnie eksperyment literacki.
Celowo nie przybliżam bohaterki- to jedna z wielu kobiet sukcesu jakie znamy z mediów. Na jej przykładzie chcę pokazać jak w obliczu rzeczy ostatecznych człowiek przewartościowuje swe życie - to refleksja nad tym co ważne. Ale żeby to zobaczyć trzeba przeczytać trochę więcej.
Masz jednak rację, że bohaterka jest za mało wyrazista - w mojej głowie to typ wyrachowanej, bezwzględnej bisneswoman, pnącej się po kolejnych szczeblach kariery. Nie przeniosłam tego dobrze na papier.
Wezmę sobie też do serca inne Twoje uwagi co do tej części, którą przeczytałeś - i spojrzę na nią Twoimi oczyma
Jeszcze raz dzięki - wszelkie uwagi są dla mnie cenne.

Pozdrawiam Joanna
Od: Autor Joanna
twarz żeńska
11.03.2019
Cześć!
Pozwolę sobie komentować na bieżąco czytając, a więc lećmy z tym.

Czytałem komentarz mojego poprzednika, nie sposób odmówić mu słuszności i jest moim zdaniem całkiem dobry, dla mnie jednak początek zadziałał jak hak. Może nie jakiś fenomenalny, ale jestem ciekaw co to za odgłosy ( i czy się nie rozczaruję, ponieważ porzucisz temat i zajmiesz się czymś innym. Okazuje się jednak, że prowadzisz to całkiem fajnie i wciągasz mnie w opowiadanie. ) Wydaje mi się, że nad stylem można by troszeczkę popracować co by wciągało to jeszcze bardziej, jednak sam pomysł fajny, wykonanie też nie najgorsze :)
A wentylację to wręcz usłyszałem. Bo z tymi "odgłosami"(w przeciwieństwie to wentylacji), nie jestem w stanie ich sobie wyobrazić, w taki sposób opisujesz to, że nie nie jesteśmy w stanie się domyślić, przez co jedni odczują dysonans, a inni (jak ja) będą zaciekawieni.
Dalej, moim zdaniem nadal dobrze prowadzisz opis. Tzn, ktoś mógłby się przyczepić, że bohaterka wychodzi na korytarz i "ale zaraz, jaki korytarz, jak to" itp itd, ale to jest bardzo częsty zabieg i moim zdaniem wykonałaś go bardzo dobrze, bo zaraz nam i tak podasz informacje co to za korytarz. Z resztą tak płynnie, że nie ma co czuć żadnego dysonansu, tak myślę : )

Choć niektóre opisy rzeczywiście wydają się troszeczkę skąpe. Owszem, lubię oszczędność w opisach, ale ktoś mógłby się przyczepić, że nie wie kto ją "nawołuje" itp. Nie mówię, że to źle(wręcz przeciwnie. Naprawdę, po prostu Polacy przyzwyczaili się trochę do nudnego pisania, mnóstwa zbędnych słów, betonu itp), zwracam jedynie uwagę, że może tak być.
Mimo wszystko, mimo całej konsekwentnie utrzymywanej oszczędności, wydaje mi się, że jakaś wskazówka, nawet jeden wyraz w kwestii tych odgłosów, który trochę lepiej pozwoliłby je sobie wyobrazić (bo nadal nie wiemy jak brzmią) nie zaszkodziłby czytelnikowi. (nawet jeśli później będzie ujawnienie zagadki, a właściwie tym bardziej. Tym bardziej lepiej dać teraz jakąś wskazówkę co i jak. Niedużą, niekoniecznie nawet jasną. Tak mi się wydaje)

Strona 4, przeżycia bohaterki, moim zdaniem prowadzisz to dość topornie. Nie chodzi nawet o to że jakoś tak wątpliwie przekonujące jest to, że zastanawia się nad sobą w ten sposób, tym bardziej głos jakim to robi, ale dla mnie wygląda to na bardzo lazy writing. Najprostszym rozwiążaniem (to tylko przykład, nie mówię, że jest dobry) w takiej sytuacji niechaj będzie przykład Bronna i Tyriona. George Martin co by Tyrion właśnie nie musiał mieć takiego mozolnego gadania do siebie wprowadził mu Bronna, żeby miał z kim gadać. Nie mówię, że musisz wprowadzać inną postać, ale trzeba coś wymyślić : )

"Mam pewność, że nie znajdę wyjścia, szukam go a jednocześnie wiem, że pochłoną mnie ten biały labirynt, bez drzwi, bez okien i gna w znajomym kierunku. Idę więc posłusznie wzdłuż bezliku ponumerowanych drzwi, by w końcu stanąć przed tymi moimi." - tak na prawdę po tym nudnym i topornym eksponowaniu jej przeżyć, o którym wspomniałem akapit wyżej, teraz jakiekolwiek jej refleksje będą wydawały się dla mnie bardzo podobne. Nie czuję tu żadnego utożsamiania się z nią, immersji ani nic takiego i obawiam się, że dalej do końca tekstu już nie poczuję, przez to o czym wspomniałem wyżej, ale zobaczmy :)

Nie, dalej jedziemy z tym samym pisaniem i takim samym rozwiązaniem....

I dalej dalej, kolejne strony to ten betonowy, nieprzekonujący i niewciągający monolog : ( Szkoda, bo wiem, że stać Cię na zdecydowanie więcej. Tak jak napisałem, potrafisz wciągnąć, masz dobre pomysły, ale niektóre decyzje sprawiają, że aż nie ma się ochoty czytać dalej.
Oczywiście przeczytałem, ale już powiedziałęm wszystko co mam do powiedzenia.

No może poza tym, że zachęcam do dalszego pisania! I czytania, przede wszystkim czytania. Zerknij na autorów, których uważasz za mentorów względem stylu, porównaj swoje pisanie. No i oczywiście zerkaj na prace na portalu, bardzo często możemy się czegoś nauczyć widząc błędy u innych. Dopiero wtedy zaczynamy dostrzegać u siebie to co robimy sami : )

Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego!
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
12.03.2019
Witaj.
Dzięki za komentarz i wszystkie uwagi.
Ja dopiero wychylam głowę z szuflady i to bardzo nieśmiało.
Jak już wcześniej mówiłam, utwór jest eksperymentem(lubię eksperymentować), gdzie mieszam czasy narracji i gdzie jawa przenika się z rzeczywistością. Był pisany dosyć dawno – dlatego zamierzam go odświeżyć i ożywić, natomiast moim celem było pokazanie zmagań bohaterki ze swoimi demonami, takich zmagań w sferze duchowej - gdzie człowiek, bez względu na to, kto z nim jest, tak naprawdę sam musi zmierzyć się ze swoim cierpieniem. Chciałam, żeby wiało z niego nieuchronnością przeznaczenia, bezradnością wobec choroby ale przede wszystkim chciałam skłonić czytelnika do refleksji , czy to czego pragnie nie jest złudne - motyl to metafora pragnień bohaterki.
Poprawki pójdą w kierunku podkręcenia tego nastroju. Mam świadomość, że to będzie trudne żeby pokazać to wszystko i nie zanudzić czytelnika tak jak Ciebie :-)
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawia
Joanna
Od: Autor Joanna
twarz żeńska
13.03.2019
Przede wszystkim, nie masz co się obawiać, bo warsztat sam się nie zrobi. A nie ma innego sposobu na wypracowanie go niż pisanie i czytanie ( o czym większość ludzi zapomina). Nie obawiaj się, bo to, że przejawiasz jakąś refleksję i pokorę co do swoich możliwości już stawia Cię wyżej niż większość ludzi i napewno umożliwi rozwój ( oczywiście jeśli będziesz chciała) :)

Co do samego tekstu, mogę jedynie dodać, że to co Ty chcesz w nim przekazać to jedno, a to co widzi czytelnik to drugie. Czasem zależy to od czytelnika, a czasem od pisarza(nie mówię, że było tak tym razem). Jednak pisarz ma możliwość na zwiększenie szans dostrzeżenia tego co miał na myśli, a nawet wciągnięcia do swojego świata czytelnika, tak żeby nie mógł się od niego oderwać. Są takie dzieła, mam nadzieję, że Ty również masz takich faworytów. Zerknij do nich, zastanów się dlaczego je lubisz - moim zdaniem taki poziom pisania jest dla Ciebie jak najbardziej osiągalny, poważnie :)
Z resztą, tego Ci właśnie życzę, powodzenia!

I nie bój się. Poważnie! A jak nie ufasz sobie i będziesz się zamartwiać / zastanawiać to zaufaj mi i po prostu nie myśl i pisz :) ; )
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
14.03.2019
Nie ma innego sposobu na wypracowanie stylu go niż pisanie i czytanie.
Też tak uważam!!!
Czytam, piszę i szukam swojej przestrzeni, czego i Tobie życzę.
Pozdrawiam J
Od: Autor Joanna
twarz żeńska