Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 40
Dzisiaj w pracowni: 2
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Kartki z Finki San Mateo

24.02.2020
Przeczytałem \\\"Życia\\\" i zastanawiam się nad tą formą. Nie będzie to dla każdego. Moim zdaniem za mało tu kontekstu, choć z drugiej strony można by to rozpatrywać jako typ wiersza. Najlepiej wyszłoby pewnie w formie wpisu na bloga w towarzystwie grafiki lub zdjęcia. Jest to napisane ogólnie ładnie, zwiewnie, ale z drugiej strony niejasno i mam przez to mieszane odczucia. Zaczynam czytać \"Kartki z Finki San Mateo - Andaluzyjskie konfitury z pomarańczy\". I te przemyślenia oraz opisy na pierwszej stronie są bardzo ładne, udane. Dalej też jest ok, może trochę za dużo powtarzania niektórych kwestii i czasami niepotrzebnego tłumaczenia ukazanych wcześniej rzeczy, ale mój odbiór jest nieco podobny jak wcześniej. Brakuje fabuły lub jakiegoś dodatkowego ugruntowania tej historii jak daty z nazwą miejscowości, ilustracji, nagrania odgłosów cykad czy odrywanych skórek z pomarańczy by wzmocnić ukazywane doświadczenia. Widziałbym to jako taką interaktywną aplikacje, gdzie pojawiają się zdjęcia i można odtworzyć dźwięki. W "Deszcz?" pojawia się nazwa miejscowości, co jest dość pozytywne. Gdy doczytuję do końca myślę sobie, że te teksty mogłyby także tworzyć swojego rodzaju dziennik podróży, ale sugerowałbym właśnie jakieś daty, zdjęcia oraz nazwy prawdziwych miejscowości. Tego typu zapisy nadawałyby się właśnie na wspomniane wyżej formy, może warto się nad nimi zastanowić. Twój styl jest jak najbardziej poczytny, ale myślę, że wspomniane wyżej zabiegi mogłyby go lepiej dopełnić. Pozdrawiam.
cytat„Ogarnęło mnie wielka ciekawość”
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
25.02.2020
Dziękuję za komentarz Adam.
Bardzo podobają mi się Twoje uwagi na temat konkretnych nazw i dat, a także zdjęć. Mam ich ogromną ilość, poza tym pasjonuję się fotografią, więc warto byłoby połączyć obie formy. Świetny pomysł.
Kartki z Finki San Mateo formą mieszaną, którą samej trudno mi określić. Nie da się jej nazwać typowym dziennikiem, bo, tak , jak zauważyłeś, jest bardzo poetycka. To pewnego rodzaju luźna fantazja, przepełniona marzycielskimi metaforami, ale osadzona w rzeczywistości (od roku mieszkam w andaluzyjskiej fince i codziennie niemal inspirują mnie otaczające zdarzenia i krajobrazy).
Chciałabym, żeby to, co piszę, było przede wszystkim zgodne ze mną samą.
Pozdrawiam ciepło.
Magdalena