Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 18
Dzisiaj w pracowni: 3
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Ocaleni (część) Rozdział IIIikonka kopiowania

Autor: Rockerss twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




ROZDZIAŁ III
Izdebka w której teraz zamieszkuje niczym nie różni się od tamtej w której mieszkałem przed laty. Te same białe gołe ściany, te samo łóżko (Łóżko Kacpra zniszczono na opał) to samo małe biurko i ta sama wielka szafa z szufladami, można by powiedzieć spartańskie warunki. Jednak moje mieszkanie w Warszawie wyglądało prawie identycznie, nie miałem nigdy zmysłu projektanta wnętrz, jestem minimalistyczny.
Tydzień po zamieszkaniu w dawnym domu, mój wuj pojechał do mojej kawalerki by zabrać resztę rzeczy. Rzecz jasna tylko ubrania, książki i płyty zostały na swoim miejscu, mam nadzieję że Nadia będzie dalej opłacać mój czynsz, w końcu przez te wszystkie lata pozwoliłem jej wiele zarobić, ja od jej zarobku dostawałem jedynie prowizję, ale za to jaką!
Kiedy przyjechaliśmy z wujem do domu na progu czekała już moja ciocia, wybiegła by mnie wycałować i przywitać, kochana staruszka. Prawdopodobnie nie wiedziała o moim wybryku, albo świetnie się maskowała. Od razu poczęstowała mnie obiadem, żur z kiełbasą moje ulubione, gdyby ktoś z mojego towarzystwa dowiedział się o tym zostałbym potraktowany kpiącym

1




uśmiechem, tylko Ola i Nadia wiedziały o moim pochodzeniu.
Nie wiem dlaczego, ale kiedy zobaczyłem ciocię poczułem nagle błogi spokój i to nie dlatego że nie widziałem jej na oczy przez prawie jedenaście lat. Cóż w końcu ta kobieta wykarmiła mnie własną piersią i wychowała na równi ze swoim synem. Pamiętam gdy byłem małym chłopcem zasepleniłem jej kiedyś „Kiedys ciociu zabiorę cię daleko w swiat!” A ona tylko gromko się zaśmiała i przytuliła mnie do piersi.
Nie mogłem jej poznać gdy ją zobaczyłem, chyba cierpienie u boku takiego męża postarzało ją o dobre kilkanaście lat. Twarz pomarszczona w kolorze starego pergaminu, zmarszczki tak głębokie jakby nie piła wody przez kilka dni, dłonie zniszczone przez ciężką pracę. Mówiąc krótko kobieta zmarnowana, jednak uśmiech został taki sam „Cieszę się że cię widzę”
Mój wuj za to nie zmienił się prawie w ogóle. Twarz zawsze miał zastygłą w nieznośnym grymasie, lata picia wysuszyły trochę jego skórę ale wciąż pozostała w odcieniu wysuszonego liścia, czarne włosy i czarny wąs zmieniły swą barwę na żółtobiałą.
Słowem mówiąc gdyby zrobić nam

2




zdjęcie można by uznać mnie za obcokrajowca. Ja, piękny, młody i przystojny, ale nie zawsze taki byłem.
Urodziłem się z rzadką wadą genetyczną przez którą moja grzywka była całkowicie biała, a oczy czarne. Jednakże dzięki farbowaniu włosów i kolorowym szkłom kontaktowym nikt nigdy tego nie miał szans dostrzec. Ale pomijając te ułomności byłem idealny. Twarz zakończona lekko ostrym podbródkiem, wąski orli nos, grube namiętne usta i dodatkowo alabastrowa karnacja. Ciało moje było zbudowane idealnie bez żadnych ułomności, szeroki w barach, wąski w pasie i wielkie silne ręce które wyrobiłem pracując fizycznie na roli. Ale sam wygląd to nie wszystko, wiele musiałem w siebie zainwestować by pozbyć się wiejskiego gnoju, a sama Nadia wiele wysiłku włożyła by nauczyć mnie manier i usunąć słomę z butów. Wspominam Nadię bardzo ciepło i do dziś pamiętam kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy. Ciekawe czy Ola pamięta tę historię?

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     
EWOKACJA III
- Opowiesz mi o tym w końcu?
Jej śmiech rozbrzmiewa po barze, ponieważ od prawie godziny chce poznać moją relację z moją szefową.
Poznałem Olę trzy

3




miesiące temu i nie sądziłem że tak szybko złapiemy bardzo dobry kontakt, chociaż w tej chwili ta relacja wygląda jak uderzanie młotkiem w gwóźdź. Cały czas ja gadam o sobie i swojej pracy, a ona tylko słucha, zaczynam czuć się jak klient który chce się napić i zrzucić z siebie ciężar.
- A ty w końcu może powiesz mi coś o sobie? – Odpysknąłem uporczywie.
Pochyliła się nade mną i szepnęła mi do ucha.
- Najpierw ty.
Zaśmiałem się głośno, rozbawiła mnie patetyczność te sceny, jakby ze swojego życia robiła jakąś tajemnicę.
Do diabła! Chce wiedzieć to niech wie! W końcu nasza znajomość działa na takiej zasadzie że „Wszystko powiedziane w barze, zostaje w barze” Dlatego tak bardzo chciałem wiedzieć o niej trochę więcej, w końcu mogła mieć na mnie jakiegoś nieprzyjemnego haka, a ja nie miałbym na nią nic. Ale ufam jej na tyle, że zdaję sobie sprawę z tego, iż ona opowie mi coś o sobie.
Biorę głęboki oddech i zaglądam do najdalszych zakamarków swojej pamięci.
- Jak wiesz wyprowadziłem się z domu gdy miałem lat dziewiętnaście…
- Uciekłeś. – Poprawiła mnie z

4




uśmiechem.
Spojrzałem na nią z lekkim niedowierzaniem, nie sądziłem że trzyma w głowie każde moje słowo, zwykle rozmawiamy gdy ja jestem totalnie zalany, a ona w tym czasie wyciera szklanki.
- Ok, uciekłem z domu gdy miałem lat dziewiętnaście. – Poprawiłem. – Oczywiście rzecz jasna chłopak nie mający przy sobie nic cennego nie mógł pojechać do samej stolicy. Jednak nie pomyśl że moja decyzja była lekkomyślna, od początku wiedziałem gdzie i do kogo jechać.
Zrobiłem przerwę by pociągnąć łyk z butelki, zapaliłem papierosa i stwierdziłem że taka sentymentalna podróż nie może obyć się bez muzyki. Podszedłem do szafy grającej i nastawiłem byle jaką płytę, nagle w klubie rozbrzmiał mój idol Jerry Lee Lewis. Zacząłem w miejscu tańczyć swój taniec mając w ustach papierosa.
- Alek, proszę wróć do tematu, nie mamy całej nocy. – Chciała wyglądać poważnie, choć wiedziałem że ta scena bardzo ją bawi.
Wróciłem na stołek i zgasiłem resztę papierosa w popielniczce, wracając do mojej historii.
- Pojechałem do mojego dawnego kumpla który mieszkał w Gliwicach. Skończył szkołę rok wcześniej ode mnie

5




i szybko wyjechał by zacząć studiować. Gdy wyjeżdżał powiedział mi „Masz tu adres i przyjedź gdy coś się stanie”
- I pojechałeś?
- Ola… Nie przerywaj mi, ja muszę ciurkiem opowiadać, wiesz, jeden wdech jedna opowieść.
- Dobrze panie kierowniku. – Odparła drażniąc mnie słodko.
- Karol był w porządku gościem, gdy tylko otworzył mi drzwi od razu zaprosił mnie do środka. Opowiedziałem mu wszystko i postanowił że zostanę u niego tak długo jak to będzie potrzebne. Poradził mi żebym złożył papiery na Politechnikę, tak też zrobiłem. Zanim mi przerwiesz! Tak droga Aleksandro, Aleksy Rokiewicz skończył studia. – Musiałem to powiedzieć gdy zobaczyłem jej wielkie oczy. Mało kto o tym wie że skończyłem filologię polską. – Zacząłem studiować zaocznie, a w tygodniu pracowałem na magazynie, ale tylko na pół etatu. I tak wyglądał mój tydzień, pięć dni w tygodniu praca, wieczorami nauka, a w weekend zajęcia.
- Wybacz że ci przerwę. Ale chciałabym cię przeprosić. – Zabrzmiała z żalem w głosie. Spojrzałem na nią zdumiony a ona dodała. – Miałam cię za lalusia z miasta, który nie

6




osiągnął niczego po za swoim wyglądem.
Rzuciłem jej nieśmiałe spojrzenie, zrobiło mi się ciepło na twarzy pod wpływem jej słów, rzadko kiedy słyszy się takie słowa. Nie chwalę się swoim dyplomem, ponieważ on nie daje pieniądze. Nic nie poradzę na to że lubię mieć pełny portfel i niezły wyciąg z konta. Mógłbym pracować w szkole, ale za grosze, gdy wyniosłem się z tej wsi obiecałem sobie że będę kimś, że będę bogaty. A gdy poznałem Nadię, ogarnęła mnie rządza pieniądza i to totalna.
- Nie przerywaj mi już w ogóle. – Zabrzmiało trochę oschle ale tak miało być. Muszę być twardy. – Praca i studia to były moje priorytety, ale przynajmniej ja to sobie nakręciłem sam. Gdybym został w domu musiałbym pracować ponieważ ktoś inny mi karze, a tak sam zacząłem sam o sobie decydować i to było po prostu wspaniałe dla mnie. Rozumiesz prawda?
Pokiwała lekko głową, jej rude włosy pofalowały w powietrzu, Boże jaka ona jest piękna. Szybko otrząsam się z tego uczucia i ciągle dalej.
- Karol namówił mnie na imprezę, wieczór kawalerski jego kumpla. Nie chciałem pójść, w ogóle unikałem imprez wiesz

7




uznawałem to za pokutę, za Kacpra. Jednak dałem się w końcu namówić. Wiesz jak jest na kawalerskim? Dużo alkoholu, głupich tekstów i w końcu striptizerek. Przyszła taka jedna, jak ze starego filmu. Mleczna cera, platynowe włosy, skóra mocno napięta niczym struna od harfy. Wyglądała jak dama, od razu zauroczyła mnie swoją urodą. Towarzyszyła jej blond lalunia, wiesz duży biust, duży tyłek, ta elegancka kobieta była jej „opiekunką”
„Opiekunką” Przerwałem na chwile powtarzając sobie w głowie to słowo. Czy to słowo do niej pasuje? Nie mogę powiedzieć że Nadia była złą kobietą, ale gdyby jakiś klient zażyczył by sobie zbić jakąkolwiek z jej dziewczyn gumową pałką, to jestem pewien że za odpowiednią opłatą zgodziłaby się. Nadia była zwykłą burdelmamą, brutalnie to brzmi ale taka jest prawda. Zysk był najważniejszy.
- Alek… - Z zamyślenia wyrywa mnie Ola,
Nie ma co, trzeba ciągnąć dalej.
- Tą elegancką kobietą była właśnie Nadia, od początku do końca patrzyła tylko na mnie, miała takie zimne i świdrujące spojrzenie, nie zwracała nawet uwagi na to że moi „kumple” zaczynają lekko

8




napastować tę biedną blondynkę. Wyszedłem w końcu ponieważ nie mogłem znieść ich zachowania i jej wzroku. Poszedłem do kuchni by napić się piwa co było dla mnie ciężkie ponieważ od śmierci Kacpra nie wypiłem ani kropli. I wiesz co? Ta kobieta poszła za mną, zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głowy i zadała jedno pytanie „Chcesz nieźle zarobić?”
- I co powiedziałeś?
- Powiedziałem wprost po swojemu „Nie jestem pedałem” wiesz miałem taką mentalność, nigdy bym nie dał sobie… No rozumiesz. Ale jej nie o to chodziło, zaczęła mi opowiadać o tak zwanych „Panach do towarzystwa” Przyrzekała mi gorąca że z tego będzie niezła forsa.
- Chcesz mi powiedzieć że zostałeś „Panem do towarzystwa” dla pieniędzy?
Ehh, trudno teraz jej opowiedzieć jakie emocje wywołała we mnie Nadia. Ja byłem wtedy takim trochę zakompleksionym chłopakiem ze wsi, nie wiedziałem co mam w darze, za to ona wiedziała doskonale. Widziała we mnie coś czego nie widział nikt inny, potencjał. Widziała we mnie nie poskromioną rządzę której trzeba dać upust poprzez seks, wiedziała że we mnie jest tyle dzikości i

9




wściekłości co u dzikiej bestii. Ona wiedziała we mnie wtedy coś więcej niż ja sam wiedziałem. Nie spodziewałem się nigdy że drzemie we mnie taka rządza i namiętność. To jest właśnie dobra cecha „Opiekunki” ona nie tylko dba o swoje stado, ale także dobrze je dobiera. Nie chodziło nawet wtedy o świetny zarobek, po prostu byłem wtedy chłopakiem który chciał się w jakiś sposób wykazać, który chciał usłyszeć „Dobra robota” nie ważne jaka by była ta robota.
- Olu, trudno ci to teraz wyłożyć. – Silę się teraz na zimnego drania. – Wiesz, zaproponowała mi dobrą kasę i życie w stolicy. Co ty byś zrobiła?
- A godność?
Zaśmiałem się gromko i odpowiedziałem krótko.
- A co mi przyszło z tej godności? Z tego honoru i bogobojności? – Nie usłyszawszy odpowiedzi, ciągnąłem dalej. – Tak więc, Nadia zaproponowała mi pracę lepiej płatną niż na magazynie i do tego z mniejszym wysiłkiem. Na początku byłem przeciwny więc zostawiła mi swoją wizytówkę. Myślałem o tym tak intensywnie, że postanowiłem się do niej odezwać. Rozmowa była krótka, powiedziałem że byłbym zainteresowany ale dopiero

10




po studiach, a wiesz co ona mi powiedziała? „Poczekam na ciebie” i to wystarczyło by mnie ujęła.
Zrobiłem jeden wielki łyk z butelczyny i na powrót wstałem by zmienić płytę, tym razem rozbrzmiał stary klasyczny Roy. Zauważyłem na twarzy Oli lekką zmianę, poczułem się jakby patrzyła na mnie z obrzydzeniem, może sobie to wmawiam? Człowiek ma to do siebie, że czasami sobie pewne rzeczy wyobraża.
Zakręciłem się w miejscu i znowu usiadłem na stołku. Nie wiedzieć czemu jest mi w tej chwili ciężko o tym opowiadać, czuję się jakby miał jakieś sumienie. Usłyszałem jedynie.
- Wiesz jesteś dla mnie jak przyjaciel, ale ciężko pogodzić mi się z faktem, że trochę się marnujesz. Taki facet jak ty, mógłby pracować w szkole. Mógłbyś być kimś – Gdy to mówiła, w ogóle na mnie nie patrzyła, szybko pojąłem że gdy Ola spuszcza wzrok to ma do powiedzenia coś ciężkiego dla niej. – Alek, przecież masz studia mógłbyś wiele…
- Czyli co? Pół roku po ukończeniu studiów nie mogłem znaleźć lepszej pracy. Teraz papier nie wiele znaczy, mój dyplom wisi na lodówce choć nie wiem po co skoro nawet nie mam z niego

11




satysfakcji. Wkurwiłem się w końcu bo ile można żyć na łasce kumpla? Zadzwoniłem do Nadii a ona odebrała z takim uczuciem ulgi, że nawet ja to poczułem. Przysłała po mnie taksówkę na swój koszt! Nawet nie chcę wiedzieć ile ten kurs wyniósł, pewnie pół mojej żałosnej pensji. Wtedy po raz drugi uciekłem, rzuciłem wszystko nie mówiąc nikomu i nie zabierając niczego po za dokumentami i portfelem. Z Karolem do dziś nie mam kontaktu. Nalej mi czystej, proszę.
Ta nie oczekiwana prośba trochę ją zdziwiła, ale bez słowa wzięła z baru litr czystej i kieliszek, nalała mi zdrową porcję, a ja bez słowa chwyciłem kieliszek i wychyliłem całą zawartość. Czysta wódka mi nie służy, wolę ekskluzywne trunki, lecz czasami trzeba walnąć kielona na odwagę.
- Dlaczego nagle potrzebujesz wódy? Brak ci odwagi? – Usłyszałem, w jej głosie była nutka zgryzoty. Jakby domyślała sobie sprawę z tego, że męczy mnie trochę moje życie.
- Co ci do tego? Chciałaś tylko mojej historii, nie zapytałaś czy łatwo mi o tym mówić!
- Aleksy…
- Przestań nie mów tak do mnie!
Coś we mnie pękło. Ola była dla mnie bardzo

12




ważną osobą i nie chciałem dla niej być w jakiego rodzaju kurwą. Mam swoje wady i nie staram się uchodzić dla niej za perfekcyjnego faceta, ale nie chciałbym by myślała że sprzedaję się za pieniądze, dla mnie to obelga. Przyznaję szczerze, mógłbym być kimś innym, ale przynajmniej stać mnie na wszystko, nie muszę liczyć od pierwszego do pierwsze. Jestem wolny.
- Czy było mi łatwo za pierwszym razem? – Po chwili grobowej ciszy zacząłem ciągnąć dalej. – Nie Ola, było mi cholernie ciężko, ale potem zacząłem czuć coś niesamowitego. Nie tylko przyjemność, ale i satysfakcję że daję tej kobiecie coś o czym marzyła od dawna. Chwilę luzu i przyjemności. Na początku gryzło mnie to, że daję coś czego nie potrafi dać mąż. Ale gdy dostałem pierwsze pieniądze zapomniałem o sumieniu. Przez jedną noc zarobiłem więcej niż przez pół roku na magazynie. Jednak wiesz co jest najważniejsze? Mi było dobrze i to zajebiście dobrze, po raz pierwszy w życiu mi było zajebiście dobrze! I wtedy zrozumiałem że ta profesja jest dla mnie, ponieważ MI było dobrze. MI było wygodnie.
Poprosiłem o jeszcze jeden kieliszek, który

13




wychyliłem od razu. Przypomniała mi się pierwsza klientka, która jak później okazało się nie była klientką. Nadia podstawiła mi jedną ze swoich „Podopiecznych” chciała sprawdzić czy nadaję się do czegoś. Ja, pomimo że to był mój pierwszy raz, sprawiłem że dziewczyna zdarła mi skórę z pleców. To chyba w jakimś swoim rodzaju dar, każdy ma jakiś dar, ja mam dar do seksu.
- Nadia nie miała ze mną łatwo, chciała zrobić ze mnie coś więcej niż zwykłego cicho daja. Miała wobec mnie większe plany. Zaczęła od mojej garderoby i wyglądu, to ona postanowiła ukryć wady mojej osoby, wiesz dobrze o czym mówię. Ona była naprawdę damą nie tylko z wyglądu ale i zachowania, wszystkiego mnie nauczyła i ogłady i kultury. Dzięki niej jestem najlepiej zarabiającym Warszawiakiem w tym kraju. Gdyby nie ona, wszedłby do tego miejsca zwykły wieśniak w flanelowej koszuli trzymając książkę pod pachą.
Nikt nie zdaję sobie sprawy z tego jak Nadia jest dla mnie ważną osobą, to chyba jedyna kobieta z którą spałem dla czystej przyjemnością, nauczyła mnie manier i tego jak dogadzać kobietom. To dzięki niej jestem seks maszyną i

14




wiele jej zawdzięczam. Kim bym był gdyby nie ona? Mieszkałbym dalej u Karola? On już dawno się ożenił i spłodził pierwsze dziecko, w jego domu nie byłoby miejsca dla mnie. Miałbym dalej tyrać na magazynie? Bez żadnych perspektyw na życie? Miałbym uczyć w szkole za tysiąc osiemset na miesiąc? Nie do cholery! Może nie mam godności, może nie mam szacunku do siebie, może nie mam przyzwoitości, ale przynajmniej mam pieniądze i przyjemność.
Teraz jak opowiedziałem o tym Olce, czuję się że moja profesja ma sens, ponieważ daję coś czego kobiety od dawna pragną i do tego nieźle zarabiam. Dzięki tej pracy mam dużo kasy, mam kawalerkę na własność w centrum Warszawy, mam motor i mam na własne przyjemności w postaci płyt, książek i alkoholu. Jeśli ktoś mnie za to potępia niech się wypcha.
Spojrzałem na Olę spojrzeniem którego rzadko kiedy używałem, niczym mały kotek który chciał jedzenia. Pomimo że jestem pewien swojego zdania to jednak jej zdanie jest dla mnie najważniejsze.
Ona jak to ona, wycierała szklanki które już dawno były wytarte i powiedziała jedno, nawet na mnie nie patrząc.
- Nadia to dobra kobieta.
Nie

15




spodziewałem się czegoś takiego, myślałem że wyzwie mnie od „Kurew” albo „Dziwek” Jednak nie pomyliłem się co do mojej intuicji.

16




Wyrazy: Znaki: