Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 40
Dzisiaj w pracowni: 2
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Kartki z Finki San Mateoikonka kopiowania

Autor: Magdalena Szymańska twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Siedzę na tarasie, przy dużym, drewnianym stole, a aromatyczny sok spływa po moich dłoniach. Są tak bardzo brązowe, że niemal nierozpoznawalne. Dłonie mieszkanki Hiszpanii, co wciąż jeszcze brzmi w mojej głowie jak wers z bajki. Ręce osoby, która właśnie łączyła składniki niezwykłej konfitury, na którą przepis jest nieopisywalny, bo stanowi oryginalne połączenie smaków, odcieni, tonów i marzeń.

     Realnego świata fantazji, w której mam szczęście żyć.
Uwielbiam kolory tego kraju. Wszystko jest tu takie intensywne, jakby słońce dodawało energii nie tylko mieszkańcom Andaluzji, ale i rzeczom, roślinom, a nawet powietrzu. Mimo logicznym wskazaniom i radom dobrych ludzi, nie lubię zakładać okularów przeciwsłonecznych, bo przyciemniają mi wizję świata, a od ciemności przecież odeszłam. Tutaj rządzą barwy radosne, głośno wykrzykujące swoją przynależność do tej pogodnej krainy.

     W oddali migocze morze, codziennie inne i każdego dnia ciekawsze. Czasem błyszcząco lazurowe, innym razem w czystym, niebieskim odcieniu, a od czasu do czasu szare, odbijające nieliczne chmury mniej świetlistych dni. W tle egzotyczne fikusy i palmy

1




tworzą zieloną kurtynę ogrodu, a wielobarwne kwiaty dopełniają dostępny na wyciągnięcie opalonej dłoni obraz.

     Siedzę tak, oczarowana tym pięknym światem dookoła i rozkoszuję się obieraniem pomarańczy, które wkrótce miały przemienić się w wyborną konfiturę. Przed moimi oczami przesuwa się wizerunek starszej pani i jej niewielkiego kramu, gdzie w każdą sobotę można kupić niezwykłe owoce. Nieokazałe z zewnątrz, dotknięte ciemnymi skazami, ale przepyszne, aromatyczne, z rozkosznie słodkim miąższem w sercach. I przepełniony witalnością błysk w oczach straganiarki, który dopełnia ich smaku. No i ceny. A raczej bezcenności.

     Uśmiecham się do siebie na to wspomnienie.

     I nagle przychodzi olśnienie!
Ciągle jeszcze lepiącymi się od słodkiego soku dłońmi chwytam długopis i zeszyt, który zawsze trzymam pod ręką. Krople nektaru plamią kartki, ale słowa i zdania spływają lekko i mieszają się z intensywną wonią pomarańczy. I w ten oto sposób na świat przychodzi niepowtarzalna mikstura, która już zawsze będzie upamiętnić tę chwilę.

     Tylko jak dodać do niej dźwięki, muzykę sześciotygodniowych cykad, świergot

2




ptaków czy promienne brzęczenie pszczół? Bo one przecież również należą do składników tej słonecznej konfitury, one także tworzą obraz, który pomieści się w zwykłym garnku. Jak je zdefiniować?

     Znowu uśmiecham się do siebie.

     Co widzę? Marzycielkę z tysiącem myśli i emocji szalejących w jej głowie. Myśli niepoukładanych, uroczych, ale rozwianych po wszystkich kątach wyobraźni. I powoli kieruję się w stronę domu ciszy, spokoju i zaufania. Bo cudownie jest po prostu odczuwać, bez obowiązku zrozumienia każdego szczegółu.

     Głęboko wierzyć i jeszcze głębiej kochać, a później po prostu dobrze dokręcić słoiki, aby móc otworzyć je zimą.

3




Wyrazy: Znaki: