Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 137
Dzisiaj w pracowni: 5
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Zachowanie dystansu społecznegoikonka kopiowania

Autor: Goncer twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Zachowanie dystansu społecznego

     Rekomendowany dystans społeczny w czasie pandemii to dwa metry. Zawsze trzymałem się z dala od ludzi. Gdy zdasz sobie sprawę, że twoje życie towarzyskie niewiele się zmieniło, gdy jesteś zamknięty w czterech ścianach podczas kwarantanny, wiedz, że coś jest nie tak.
I było nie tak.
Ktoś zapewne bardzo mądry, pewnie z doktoratem z psychologii powiedział: „wykorzystaj czas kwarantanny, naucz się, nowego języka, zrób cokolwiek”.
Ja postanowiłem nauczyć się żyć.
Dzień 15
Na ostatniej randce ktoś mi powiedział „tak bardzo się stresujesz, że jest to aż urocze” a może powinienem powiedzieć na pierwszej? I było to najlepszej, co usłyszałem w życiu. Reszty nie pamiętam, ale wyryła się ona w mojej psychice, poraniła duszę. Coś o żabie, twarzy ropuchy… Coś, co wymazałem.
Już w podstawówce społeczeństwo twierdziło, że coś jest ze mną nie tak. Chłopcy się ze mnie śmieli. Dzieci potrafią być okrutne, instynktownie wyczuwają inność. Przez lata musiałem ukrywać siebie, swoją prawdziwą duszę. Latami budowałem kokon dla swoich uczuć, myśli.
Z dziewczynami szło mi jeszcze gorzej. Nie

1




potrafiłem tego zrozumieć. Okazywałem tyle cierpliwości, tyle uczucia, zrozumienia, troski. Podczas gdy one szukały czegoś innego. Mówiły, że przeraża ich moja nadopiekuńczość, bliskość. Mówiły, że potrzebują przestrzeni. I znikały. Chłopcy mówili, że jestem kakaowcem podlizującym się każdej…A ja szukałem jedynie bliskości.
Dziś jestem już dorosły.
Od tej pory nie chodziłem na randki i musiałem się z tego tłumaczyć znajomym z pracy. Podczas kwarantanny nikt nie chodził, zatem nie musiałem się z niczego tłumaczyć.
Na kwarantannie ważne jest, z kim utkniesz. Ja utknąłem sam ze sobą. Żadna nowość dla mnie, samotność to moja natura. Teraz przynajmniej miałem dobre usprawiedliwienie sam przed sobą, przed znajomymi z pracy. Za dnia pracowałem z domu jako programista, nocą starałem się napisać nowego builda własnej osobowości, takiego, który sprawiłby, że lepiej odnajdę się w społeczeństwie.
Dzień 19
Sprawdzam liczbę zarażonych. Kawa. Śniadanie. Praca. Liczba zarażonych. Obiad. Liczba zarażonych Praca. Liczba zarażonych. Kolacja. Praca nad buildem osobowości. Spałem dziś? Ubrałem się?
Na blacie stołu miałem

2




kilka kart postaci opisujących cechy osobowości z klasycznej gry RPG Cyberpunk 2020. Rubryce styl postaci poświęciłem najwięcej miejsca. Kuba był misiowatym nerdem, Marcin hipsterem, Igor typem motocyklowego drania. Rozpisałem kilkadziesiąt więcej wymyślonych osób. Postanowiłem przetestować najbardziej obiecujące buildy, stworzyć betę, w końcu… Spokojnie, po kolei. Zagalopowałem się, podnieciłem.
Dzień 21
To nie tak, że nie lubię ludzi. Mam na nich dziwne uczulenie, coś pomiędzy swędzeniem dłoni, poceniem się, roztrzęsieniem, czasami biegunką, grypą żołądkową. Różne typy ludzi, różne objawy. Najgorzej reagowałem na blondynki, brunetki, a nawet, co wyczerpywało większość możliwości, rude. Stresowały mnie kobiety, stresowały do tego stopnia, że unikałem ich nawet w sklepach. Czułem, że jestem oceniany, że wszystkie dyskutują o mojej przeciętnej urodzie, że palnę zaraz jakąś gafę.
Na kwarantannie było inaczej. Wszyscy byli na kwarantannie. Samotnicy tacy jak ja nagle stali się wzorowymi obywatelami.
Dzień 24
Serwis randkowy to zapewne desperacja, ale teraz wszyscy siedzieli na serwisach randkowych i innych fuck appach.

3




Ten wymagał ode mnie opisania siebie.
„Wyglądasz jak ropucha” – powiedziała kiedyś moja sympatia z liceum.
Jak wyglądam? Spojrzałem w lustro. Mój wzrok ucieka przed twarzami innych ludzi, a w szczególności moją własną. Zatem jak wyglądam?
Spojrzały na mnie goście z okładek fitness magazynów, spojrzały oskarżycielsko. Bo przecież gdybym chodził na siłownię, to zmieniłaby mi się twarz? Brzuch… być może.
Napisałem:
„Zadbana hipsterska broda, wysoki, typ urody – czuły misio, męska łysina.
I dalej…
Kim jestem?
„Jestem niski i nieco melancholijnym blondynem, który całkiem dobrze bawi się na kwarantannie”.
I dalej…
„Jestem po trzydziestce…”
I dalej
„Jestem przed trzydziestką…”
Dzień 42
To, kim jestem, nie ma najmniejszego znaczenia. Dziesiątki loginów, dziesiątki testowanych osobowości w betawersji życia.
Boże – rozmarzyłem się. Aby tylko kwarantanna szybko się nie skończyła – pomyślałem. Abym nie musiał szybko wracać do nich wszystkich. Bo tu mogłem być, kim chciałem, a tam byłem tym, kim mi mówiono, że byłem. Ludzie, społeczeństwo, reklamy, telewizja, wszyscy mnie widzieli i oceniali.

4




Zawsze. Nawet w kościele.
I dalej…
„Żyję w morzu możliwości hiper nowoczesnego świata. Lubię koty.”
I dalej…
„Lubię psy.”
Dzień 47
Sprawdzam liczbę zarażonych. Kawa. Śniadanie. Praca. Liczba zarażonych. Obiad. Liczba zarażonych Praca. Liczba zarażonych. Kolacja. Praca nad buildem osobowości. Spałem dziś? Ubrałem się?
Epidemia miała być równie groźna, jak grypa. Miała się skończyć latem. Wirus mutował. Stał się zabójczy. Kwarantanna stała się koniecznością bez perspektywy normalności.
Ten czas wykorzystuję na zmianę wizerunku, ćwiczenie kontaktów. Na razie online, ale potem, kto wie. Jeszcze miesiąc temu byłem nieudacznikiem. Dziś wszyscy siedzą online, randkują online… Dziś wszyscy byli pozamykanymi w domu nieudacznikami.
Dzień 50
Dnia pięćdziesiątego pod pewnymi restrykcjami pozwolono wychodzić na zewnątrz. Maski. Rękawiczki. Uśmiechnąłem się, bo coś wymyśliłem.
Rozmawiałem z dziewczynami, ale te rozmowy były jak pisanie algorytmu mojej osobowości. Niejaka Ewa urwała kontakt ze mną tydzień temu, w historii rozmów znajdę error mojej osobowości, naprawię, przetestuję. Był to jakiś niepokojący

5




komunikat, który przesłała moja dusza. Może za bardzo się otworzyłem, pokazałem swoje prawdziwe wnętrze tej kobiecie i się przestraszyła. I tak zaszedłem z nią dalej niż z Renatą. Z tą kontakt urwał się bardzo szybko.
Renatę za szybko zapytałem, aby wysłała mi zdjęcie piersi. To oczywiście był głupi błąd, ale myślałem, że po wymianie trzydziestu pięciu tysięcy znaków można sobie pozwolić na taką nonszalancję.
Na podstawie kontaktów online z ponad setką kobiet napisałem algorytm takich rozmów wspierany bazami maszynowego uczenia, które zasilały go w aktualne trendy z każdej dziedziny popkultury, która była mi obca. Sprytny skrypt uzupełniał braki mojej osobowości. Algorytm generował rozmowy, ale ja musiałem zatwierdzać ich wysłanie. Przed naciśnięciem >WYŚLIJ< edytowałem błędy logiczne, stylistyczne.
Kiedyś przeniosę ten algorytm do realu, kiedyś odnajdę bratnią duszę.
Algorytm zbierał też statystyki. Obliczył, że najlepszą wersją osobowości w kontaktach damsko-męskich, a miałem ich przygotowanych dziesięć, będzie narcystyczny, arogancki dupek z pewną nutą tajemniczości, czyli Igor. Taki, który

6




każe jej czekać, będzie olewać, a czasami sponiewiera słownie. Szkoda, bo był zupełnym zaprzeczeniem delikatnego mnie.
Dzień 68
Kim byłem? Już nie pamiętałem. Igor? Marcin? Tomek? Przed kwarantanną z pewnością byłem nikim. Dziś byłem każdym.
Igor.
Życie to gra RPG. Karcie postaci „Igor” najlepiej szło. To nawet logiczne, skoro był zupełnym zaprzeczeniem mnie, jakiego jeszcze pamiętałem, na jakiego mnie wychowano. I pomyślałem, że przeprogramowanie swojego wzorca osobowości nie będzie trudne. Jeśli rzeczywiście wszystko robiłem źle, wystarczy wszystko robić odwrotnie.
Wiele tygodni później
Igor ożył dzięki algorytmom maszynowego nauczania. Wybrały go kobiety z sieci. One tknęły w niego duszę. Stworzyłem kartę postaci Igora niczym w grze RPG i testowałem ją w kontaktach online, testowałem tak długo, aż wymyślona osoba nabrała realnych kształtów. Spojrzałem w lustro. Skórzana kurtka (ustaliłem, że zdjęcia profilowe z takim outfitem spisuje się najlepiej). Okulary słoneczne. Zaciągnąłem kaptur. Założyłem anty-covidową maseczkę. Byłem blondynem, byłem łysy. Nazywałem się Paweł, nazywałem się Kuba. Byłem

7




tacki jak wszyscy inni. Dziś stałem się Igorem.
Godzina 22:00. Wziąłem płócienną torbę na zakupy. Spakowałem dodatkowe maski, rękawiczki, płyn do odkażania, gaz obezwładniający w aerozolu, składany nóż.
Praca zdalna, zakupy online. Nie wychodziłem od bardzo dawana. Spojrzałem na złowieszcze drzwi, za którymi panował mrok nocy, ale to przecież nie wirus trzymał mnie w czterech ścianach. Rekomendowany dystans społeczny trzymał mnie z daleka od nich. Do dziś. Zewnętrzny świat nie widział mnie od pół roku. Są jednak pewne potrzeby, które wymagają, abym poszedł do najbliższego parku. Czułem autentyczny ból w kroku. Tak długo… Wreszcie coś czułem. Bo wcześniej jedynie programowałem własną duszę.
Naciągnąłem gumowe rękawice. Żyjemy w czasach, w których człowiek w masce i z gumowymi rękawiczkami wzbudza zaufanie. Dziś na ulicy wszyscy zasłaniają twarze, noszą maski. Człowiek w rękawiczkach nie wzbudza niepokoju… Nie zostawia też odcisków palców. Założyłem też na siebie resztę, nazwijmy to, chroniącej gumy.
Policja ma dużo pracy i ściga tych, którzy dumnie prezentują twarze, a nie takich jak ja. Wzorowych,

8




ukrytych za maską obywateli.
Zapamiętałem kilka profili dziewczyn. Już się z niektórymi umówiłem, ale dziś pójdę do parku. Znajdę jakąś kobietę. Potem ją zgwałcę i zabiję. Będzie to kara, którą będę wymierzać, dopóty ktoś mnie nie złapie. To będzie dzieło mojego życia.

9




Wyrazy: Znaki: