Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 40
Dzisiaj w pracowni: 1
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Kabina

05.11.2021
W świat głównego bohatera wchodzimy przez drzwi ciekawie skonstruowanego wstępu, który przyciąga, zaprasza. Podczas czytania kolejnych linijek jak i również z upływem czasu, zaczęłam odczuwać smutek, który stanowił nić porozumienia z Alfredem. Zobaczyłam, iż jest głęboko nieszczęśliwy oraz, że bardzo kochał osoby, które niedawno utracił. Jeden z wybitnych poetów tak mawiał o stratach: " każdy czegoś się boi, coś kocha i coś stracił". Jest to więc wpisane w nasze człowieczeństwo i naturę -strata jak i również śmierć. Strata nie zawsze musi oznaczać smierć. Autor tekstu rozróżnia te dwa stany, mówiąc o śmierci najbliższych, oraz o utracie chęci życia z tego powodu.
Od: Pióroman Małgorzata
twarz żeńska
06.11.2021
Bardzo dziękuję za komentarz! :)
Od: Autor Shin
twarz żeńska
15.03.2021
Łatwiej będzie mi zacząć od podsumowania, więc tak zrobię ;)
Uważam, że tekst jest dobry. Styl lekki, a jednocześnie raczej dojrzały; jedynie kilka ustępów wzbudziło moje wątpliwości, ale o tym za chwilę. Historia całkiem ciekawa, wyczuwam w niej inspirację ostatnimi wydarzeniami na świecie ;P Fabuła być może nie porwałą mnie w wir wydarzeń, ale odnoszę wrażenie, że też nie taki był zamysł - wydaje mi się, że chodziło o przedstawienie emocji bohatera, które z każdym akapitem coraz bardziej zanikały i poczucia beznadzieji, które go pochłaniało, aż sam nie wiedział, czy jeszcze istnieje, czy nie i właściwie było mu wszystko jedno. Podoba mi się, że choć praktycznie cały tekst opiera się na tym, co dzieje się w głowie bohatera, to jednak nie ma się wrażenia, że autor wmawia nam jakieś jego odczucia; wg mnie dałaś sobie radę z udźwignięciem tzw. zasady "pokaż, zamiast mówić". Poza tym, mimo że akcja nie wykracza poza ten jeden pokój, w którym znajduje sie Alfred, to historia jest napisana tak, że chcę się ją czytać i zostać z bohaterem jeszcze chwilę, zamiast go porzucać samego w tej ciemnej kabinie.
Sam bohater jest interesujący, jego historia przedstawiona w nienachalny sposób i prawdę powiedziawszy, trochę szkoda, że kończy się ona niedługo po tym, jak się zaczęła, ponieważ myślę, że Alfred ma potencjał na bycie ciekawą postacią jakichś dalszych wydarzeń.

Co do momentów, które wzbudziły moje wątpilwości:
1.
cytat„jednak Alfred ze swojej pozycji na podłodze i tak nie miał na nie zbyt ciekawego widoku”
- nie do końca rozumiem, co mogłoby znaczyć, że miał ewentualnie ciekawy widok na łóżka szpitalne - trochę to wygląda jak przeciągnięcie zdania, by wydłużyć akapit, a bez celu dla historii
2.
cytat„przepalona żarówka w żaden sposób ani nie skracała, ani nie odraczała jego wyroku. Była mu więc obojętna”
- podoba mi się obraz jego obojętności wobec wszystkiego, co jest wokół, myślę tylko, że może lepsze byłoby sformułowanie tego trochę inaczej, np.: "Cóż w jego sytuacji zmieniała przepalona żarówka? Ciemność nie mogła przecież skrócić albo odroczyć jego wyroku."
3.
cytat„w postaci dwóch trupów, zimnych i martwych”
- cóż, trupy raczej z założenia są martwe ;D lepsze byłyby tu "ciała"
4.
cytat„Nie starał się z resztą zanadto usilnie.”
- to zdanie nie jest konieczne
5.
cytat„ A więc to tak, myślał sobie.”
- a to wyrażenie akurat bardzo mi się podoba ;D
Podobnie z resztą jak zakończenie. Jest oryginalne i w fajny sposób nawiązuje do wcześniejszych wydarzeń.

Ogólnie rzecz biorąc, historia jest według mnie wiarygodna i dobrze przedstawiona, podobnie jak jej bohater.
Gratuluję naprawdę dobrego tekstu! Mam nadzieję, że będziesz pisać dalej i uda mi się jeszcze tarfić na Twoje utwory ;)
Raczej nie mam zastrzeżeń ;)
Od: Pióroman Juszek
twarz żeńska
16.03.2021
Dziękuję bardzo za komentarz! Cieszę się, że opowiadanie się spodobało : )
Od: Autor Shin
twarz żeńska
16.03.2021
Dziękuję bardzo za komentarz! Cieszę się, że opowiadanie się spodobało : )
Od: Autor Shin
twarz żeńska
21.02.2021
Część,

początek nie jest zły. Piszesz szczegółowo, a bohater nie znajduje się w najlepszym położeniu, więc automatycznie chce się czytać dalej. Lampa ledowa to nie żarówka. Tekst czyta się wartko, ale na 3 stronie zaczyna się robić zbyt abstrakcyjny, a myślenie bohatera jakieś odrealnione - może taki był Twój zamysł. Składanie ciał w piwnicy zamiast zakopania już najbardziej to potwierdza. I jest swoją drogą obleśne. Trochę za dużo tłumaczenia myśli i zachowań Alfreda jak dla mnie, ale to może być kwestia gustu.
cytat„w której klapa trzymała się tylko za pomocą jednego zawiasu.”
- to fajny detal. Później robi się jeszcze bardziej niesmacznie, ale tekst czyta się cały czas bardzo sprawnie.
cytat„Aż w końcu przestało przychodzić także jedzenie. Alfred przyjął to, tak jak wszystko inne – ze spokojem i w milczeniu. A więc to tak, myślał sobie. Laboratorium, w którym go przetrzymywali, musiało upaść, ugiąć się pod siłą wirusa. Zastanowił się, kiedy dokładnie to nastąpiło. Czy już wtedy, gdy przestali się pojawiać u niego lekarze przeprowadzający badania?”
- to wszystko wydaje się zbędne, bo moim zdaniem czytelnik sam z automatu tak główkuje, czytając ten tekst. Końcówka pozostawia duży niedosyt i zawód, że główny bohater jednak skończył źle mimo swojej odporności na zarazę. Uczucie zawodu powoduje jego brak ducha walki, mimo, że jest on uzasadniony.

Moim zdaniem jest to dobre opowiadanie, ale mogło być dużo lepsze, czuć tu niewykorzystany potencjał. Mogłaś dać nam tu dużo silniejszą dawkę emocji. Jeszcze bardziej to podkręcić. Spowodować jeszcze większy żal i zawód czytelnika. Przynajmniej ja tak czuję.

Opowiadanie nie zdążyło się jeszcze rozpędzić, a już się skończyło. Co do opisów samego miejsca akcji, to mogło być ich trochę więcej w obszarze wizualnym. Nie odczułem tu żadnej szczególnej atmosfery, poza może lekką groteską. Utwór trzyma się cały czas swojego stylu. Myślę, że najlepszymi momentami utworu są te, w których ukazujesz takie niepozorne detale jak piernik, muszla, zapachy czy zlepione włosy, a które świetnie nadają wrażenia naoczności.

Pozdrawiam serdecznie.
cytat„perspektywa ta stała się to o tyle bardziej”
Od: Pióroman red earth
twarz męska
24.02.2021
Pięknie dziękuję za komentarz! Postaram się popracować nad niedociągnięciami. Opowiadanie miało wzbudzać poczucie bezsilności wobec wyższych sił (w tym przypadku zarazy), a także lekkie obrzydzenie wobec tego, jak naprawdę może wyglądać życie człowieka, jeśli tylko umieści się go w izolacji. Pozdrawiam :)
Od: Autor Shin
twarz żeńska
05.12.2020
Witaj!

No ja powiem tak... Niby ma to być since-fiction, ale mnie wydało się nader realistyczne. Chyba za sprawą tego wirusa, który teraz też się panoszy, chociaż nie każdy na niego umiera...

"W głowie kręciło mu się, jakby wysiadł właśnie z rozpędzonej karuzeli. Nie mogąc zrozumieć, jak to możliwe, skoro od dobrych kilku godzin siedział w bezruchu pod ścianą, zaśmiał się głupkowato pod nosem." - wstęp bardzo dobry, to i dalsza część od razu zachęciły mnie do dalszego czytania.

Podoba mi się sposob, w jaki stopniowo rozwijasz fabułę.


"W ten sposób, powoli otrząsając się z szoku, bez nawet delikatnego protestu pozwolił się wyprowadzić z domu żołnierzom, a potem przetransportować i zamknąć tutaj." - no tak, bez problemu mogę sobie wyobrazić, że skoro bohater stracił żonę i syna, to potem było mu już najzupełniej obojętne, co się z nim dalej stanie. W ogóle to bardzo ciekawe, że okazał się być osobą odporną na wirusa. Jeszcze ciekawiej zostało to zakończone, gdy okazało się, że prawdopodobnie wszyscy inni zginęli, dlatego nikt się już nim nie interesował... Aczkolwiek chyba bym nie określiła tej historii jako opowieści o ostatnim człowieku na ziemi. Chyba że to sam bohater miałby mieć wrażenie, że takim jest... Bo po prostu nie każdy o nim wiedział, a zginąć mogli akurat ci oprawcy, którzy odpowiadali za jego przetrzymywania... Z drugiej jednak strony jest to scince-fiction, a ja za bardzo chyba popadam w realizm ;) Mam nadzieję, że przez to za bardzo nie namieszałam ;)

Ciekawe też jest, a czego już się raczej nie dowiemy, czemu chorą Tinę zamknęli ze zdrowym facetem. Forma eksperymentu? A może nie zauważyli, że choruje? Ale to już tylko moje dywagacje, ogólnie wprowadzenie tej postaci i przedstawienie jej mi się podoba.

"Ujrzał ciało Tiny, klęczącej przed muszlą, której głowa zwisała bezwładnie do wnętrza wypełnionej wymiocinami toalety. Ciemnobrązowe kosmyki, które wymknęły się z niedbałego upięcia na czubku głowy, posklejały się, pobrudzone kleistą substancją. Kobieta wyglądała przez to jak ofiara szkolnych osiłków, którzy postanowili pokazać kto tu rządzi pryszczatemu dzieciakowi z niższej klasy. Jej ścięgna były napięte, jakby w ostatnim, spazmatycznym skurczu, ciało od szyi w górę napuchnięte. W powietrzu unosił się smród rzygowin." - bardzo obrazowo to opisałeś/aś, brawo. Zresztą cały tekst jest naprawdę bardzo dobrze napisany, pod względem stylistycznym czy językowym nie ma się absolutnie do czego przyczepić, a lubię dobrze napisane teksty. Aż przyjemnie się je czyta ;)

No i zakończenie smutny koniec Alfreda... Czy wywołało to u mnie jakieś głębsze emocje? Raczej nie. Ale bardzo mi się podoba ogólny pomysł na całą tą historię, bardzo dobrze mi się ją czytało i jestem ciekawa innych Twoich tekstów ;) Pozdrawiam!


Od: Pióroman Katarzyna B
twarz żeńska
06.12.2020
Przekazywanie emocji to chyba coś, co najmniej mi wychodzi :c Cieszę się jednak, że tekst się podobał mimo to. Pozdrawiam!
Od: Autor Shin
twarz żeńska
04.12.2020
Cześć.

Początek nie odrzuca, a to już coś. Można było zacząć od mocniejszego uderzenia ale nie jest źle. Ja bym spróbował od zdania: Wiedział że umiera... albo: Nie pamiętał kiedy ostatnio jadł powoli jego organizm się odwadniał i zaczęły pojawiać się halucynacje. - Tak sobie myślę że wejście byłoby mocniejsze. No cóż pewnie to kwestia gustu.
Dalej robi się ciekawie i interesująco. Opowiadanie czyta się gładko i jednym tchem. Wzbudza ciekawość i wciąga do swego wnętrza. Choć muszę przyznać że o ile poczułem ciekawość i zainteresowanie historią bohatera, zabrakło mi dramatyzmu i innych emocji które powinny być w tekście. Odniosłem wrażenie że troszkę został obdarty z ważnych emocji. Bohater jakby trochę nierealny. Jego przeżycia takie jakby trochę płytkie. Facet stracił zonę i dziecko. Nie widać jego cierpienia. Może warto by się pochylić nad śmiercią bliskich pokazać cierpienie bohatera, płacz tulenie zwłok, wściekłość itp.
Ogólnie historia jak najbardziej na czasie i bardzo przekonująca.
Dialogi? Nie było. Więc nie ma co o nich pisać i w zasadzie nie przeszkadza mi to. Bardzo ważna rzecz: dawkujesz informację stopniowo wyjaśniając zastaną sytuację, nie przynudzasz, nie rozwlekasz się. Piszesz zwięźle i na temat, obrazowo przedstawiając czytelnikowi świat w opowiadaniu.
Utwór jest spójny i trzyma się utartego stylu.
Atmosfera jak wcześnie już wspomniałem taka jakby nie doprawiona za brakło emocji.
Koniec nie zaskoczył ale nie miał zaskakiwać i dobrze. Cokolwiek innego byś zaserwowała tylko by zepsuło historię. Gość miał umrzeć od samego początku i umarł. Nie zmieniał bym nic. Dodałbym tylko emocje. Facet nie jadł i nie pił od kilku dni. Zabrakło mi paniki kiedy przestali przychodzić lekarze a potem przestało się pojawiać jedzenie. Każdy człowiek zacząłby panikować, szaleć, krzyczeć, uderzać pięściami w drzwi ściany cokolwiek rozwalać krzesła czy co tam miał pod ręką. Ponadto organizm się odwadniał, co powoduje między innymi halucynacje. Można by było wrzucić jakieś wizje. Szkoda. Tekst dobry tylko obdarty z emocji, ale może się mylę?
Od: Pióroman Tomasz R Czarny
twarz męska
06.12.2020
Dziękuję za komentarz! Rzeczywiście, mam problem z przekazywaniem emocji w tekstach, trochę też przez to, że samemu patrzę na świat bardzo chłodno. Nie sądziłam, że jest to aż tak widoczne, jednak już kolejna osoba zwraca mi na to uwagę, widać, że wymaga to poprawy. Pozdrawiam c:
Od: Autor Shin
twarz żeńska
26.11.2020

Podoba mi się ten utwór. Czuć klimat. Jest coś fascynującego w tym jak czyta się o zagładzie ludzkości. Podoba mi się pokazanie podejścia głównego bohatera, nie panikuje, zobojętniał na wszystko, nie próbuje walczyć o życie. Staje się tylko obserwatorem tego co się dookoła niego dzieje. Czytając to można poczuć lekką melancholię, spokój.
Jego podejście fajnie kontrastuje z tym jak się zachowują bohaterowie w większości tego typu utworach, bo zwykle pokazują, jak bohater walczy o życie i na tym budują akcję i emocje. Tutaj jest bardziej spokojnie, bohater nie walczy o życie, tylko ze spokojem przygląda się śmierci, ale tak jak wcześniej napisałam ma to swój klimat, który mi się podoba.
Nie było dialogów, ale to w niczym mi nie przeszkadzało. Fajnie było zobaczyć, że można zrobić ciekawe opowiadanie bez dialogów.
Opisy bardzo fajnie, płynnie się czytało, nie nudziły, mimo tego że było ich sporo.
Na początku nie mogłam się połapać przez chwilę gdzie on jest bo Kabina przywodziła mi na myśl dużo mniejsze miejsce, i nie kojarzyłam go raczej ze szpitalem, ośrodkiem badawczym, czy czymś w tym stylu.
Rozpoczęcie zachęciło mnie do dalszego czytania, od razu się wczułam. Podoba mi się twój styl.
Tak na prawdę nie wiem do czego mogłabym się przyczepić, a historia bardzo mi się podobała.
Od: Pióroman Sagitila
twarz żeńska
26.11.2020
Dziękuję za komentarz i cieszę się, że tekst się podobał!
Od: Autor Shin
twarz żeńska
23.11.2020
Witaj droga autorko!

Muszę przyznać, że opowiadanie bardzo dobrze wykonane w swojej fabularnej prostocie. Motyw wirusa, bohater, który nie ma już nic do stracenia i nieuchronna wizja śmierci jest mówiąc, bez ogródek, częstym lub nader częstym motywem przewodnim seriali czy opowiadań/książek.

Idąc dalej tym tropem, skupiłem się raczej na ocenie warsztatu. Bo to, że ktoś coś napisze, co często pojawia się w popkulturze pisanej, nie znaczy, że mimo wszystko zrobi to dobrze. Często nawet oklepane tematy są po prostu tragiczne, pod względem wykonania.

Dlatego postawiłem sobie pytanie: A jak to wszystko wygląda u Ciebie, droga Autorko?

Dobrze. Przejścia z dialogów do otoczenia, kreowanie przestrzeni, w której znajduje się bohater. Wyrażenie emocji, poprzez kilka zabiegów fabularnych (takich jak często powtarzanie, iż bohater ma już dosyć i już zrezygnował odkąd...)

Plastyczność złożoności samego opowiadania, czyli rozsądne rozłożenie akcji na dane "epizody" które spotykają naszego bohatera są sensowne i niosą ze sobą przeświadczenie, że wszystko w tym opowiadaniu, a jak nie wszystko, to przynajmniej duża większość została starannie zaplanowana. To co zaraz się stanie, już ma swoje konsekwencje w przyszłości. To dobrze świadczy o autorze i jego staranności pod tym względem.

Na zakończenie dodam, że przez chwilę miałem ochotę dowiedzieć się, czy ten mężczyzna jednak wyjdzie... bo przypomni sobie, że takich jak on jest bardzo wielu, lub wiele pozostanie samotnych matek z dziećmi lub wiele samotnych dzieci, o które trzeba walczyć. Że, mimo wszystko odnajdzie w sobie iskrę miłości do życia, i wychądząc z tego laboratorium stanie się, niczym bohater komiksów, mścicielem i obrońcom tych, którzy sami bronić się nie mogą...

Ale cóż, koniec był zgoła taki jak zapowiadał tytuł. Trudno. :)

Ogólnie opowiadanie dobre i cieszę się, że nie przesadziście długie.. :P

Jakieś rady? Ciężko tutaj powiedzieć. Trzeba by poczytać jeszcze jakieś dzieła, zacna Autorko...

No nic, to by było na tyle! Do następnego przeczytania!

Nie poprawiam, bo sam jestem z tego noga.
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
24.11.2020
Dziękuję za komentarz i cieszę się, że tekst się podobał!
Od: Autor Shin
twarz żeńska
21.11.2020
Cześć! Opis - fajnie, że jest, ale mnie jakoś nie zachęcił. Wydaje mi się, że trochę zmarnowałaś szansę żeby wprowadzić mnie do swojego świata.

Początek, niestety słaby - forma jaką wybrałaś przypomina mi rozmawianie o kimś trzecim i pokazywanie na niego palcem, do tego my jako czytelnicy nie jesteśmy nawet w stanie go sobie wyobrazić. (ani tego co się dzieje). Moim zdaniem fatalny start, ponieważ początek musi zahaczyć czytelnika. Poza tym pokazuje też czego możemy spodziewać się dalej, dlatego jest taki ważny.
"nieco głośniej." - nieco to znaczy jak?
"Gdy jednak echo jego głosu zaczęło odbijać się od pustych, białych ścian, natychmiast zamilkł, zastępując swój chichot świszczącym oddechem. " - stylistycznie, ogólnie jest słabo. ALE JEDNAK całkiem mnie w tym momencie zainteresowałaś. Gratulacje. Chętnie dowiem się co będzie dalej. Poza tym też pierwsze zdania nabierają nieco innego wydźwięku. Wydaje mi się, że masz tam całkiem dobry pomysł (może nawet znakomity), ale po prostu wykonanie trochę zawiodło.

" Był słaby." - tzn. co?
"Ostatnia z podłużnych, ledowych lamp, która od kilku dni (..)" - a co było wcześniej? Bo skoro o tym wspominasz to pewnie ma jakieś znaczenie dla mnie, czytelnika.
"Żarówka wydała z siebie ciche pyknięcie," - wybacz, ale to naprawdę leniwe pisanie. Nie wierzę, że nie jesteś w stanie znaleźć lepszego sformułowania i onomatopei niż "pyknięcie". Sam pomysł i zamiar natomiast, ponownie, bardzo fajny.

Inna rzecz BARDZO warta zwrócenia uwagi to ekspozycja, która stosujesz. Nie jest bezpośrednia, pozwalasz nam domyślić się co się dzieje i jak. Innymi słowy, "pokazujesz, nie mówisz" - to jest naprawdę znakomite i bardzo rzadkie.

Same przeżycia wewnętrzne ( a może po prostu sposób ich opisu) bohatera... Mam mieszane odczucia.

" Siedząc (...) od nocy." - dla mnie bardzo dobry, interesujący i wciągający fragment.


Historia również mnie interesuje, czytając jestem ciekaw co będzie dalej.

W ogóle, jakiś czas temu na portalu był konkurs specjalny z bardzo specyficznymi warunkami, które wręcz odstraszyły większość ludzi. Chodzi o to, że lokalizacja była bardzo ograniczona i był tylko jeden bohater - bardzo podobnie jak w Twoim opowiadanie. Tak mi się skojarzyło. Ale ogólnie, ludzie mieli ogromny problem żeby coś takiego napisać.

Natomiast, powinnaś się zastanowić nad jedną rzeczą - to co stosujesz to przeplatanie odczuć wewnętrznych ze skrótem narracyjnym. Ogólnie, ciąg tekstu, który z czasem może robić (na pewno będzie) się nużący. Szkoda byłoby marnować potencjał, który tworzysz przez coś takiego.
Swoją drogą, bardzo fajnie dostarczasz kolejne puzle do układanki, nie zdrardzając za dużo - to bardzo trudne. Tzn, bohater jest w białym pomieszczeniu. A wcześniej był wirus, może to ma jakiś związek? Ogólnie ciężko zrównoważyć coś takiego, ale robisz to znakomicie - i tego raczej nie można się wyuczyć, to trzeba mieć. Na pewno nie spotkałem czegoś takiego w tym konkursie (poza tym opowiadaniem) i nie pamiętam kiedy spotkałem ostatnio. Moim zdaniem bardzo zyskasz, próbując rozwijać to, co przychodzi Ci tak naturalnie.

Nom, naprawdę bardzo fajnie rozwijasz wątki. Na początku miałem inne wyobrażenie o Tinie, ale naturalnie je sobie wyrobiłem - nie czułem braku informacji, wszystko było wyraźne, obrazowe, wow. A teraz okazuje się, że jest trochę inaczej niż w mojej głowie, ale nie czuję dysonansu, to naprawdę bardzo trudna sztuka tak pisać.

Naprawdę, bardzo mnie interesuje co się będzie dalej i jakie okażą się przyczyny i skutki wydarzeń. Brawo.

Sama akcja wydaje mi się bardzo autentyczna. Kupuję to co się dzieje.

Skończyłem i moim zdaniem stylowo jest fatalnie. ALE i tak jestem zachwycony! Co więcej, zwykle przez styl nie jestem w stanie czytać dalej i muszę się zmuszać, w Twoim wypadku jednak historia mnie wciągnęla. Gratulacje. Nie wiem jak, ale w jakiś sposób pokazujesz mega dojrzałość pisarską, tworząc tak wciągającą i przekonującą historię o tak dobrze zrównoważonej strukturze, a jednocześnie tak fatalnym stylu. Ale tym bym się nie martwił, ponieważ styl jest akurat najprostszy do szlifowania. To braki w reszcie są prawdziwym problemem.
Polecam jak najwięcej czytać, znaleźć ulubionych autorów, analizować i wyciągać wnioski co lubisz, a co nie.
A poza tym życzę powodzenia w pisaniu, bo moim zdaniem naprawdę masz talent! (rzadko to mówię, możesz po konkursie zobaczyć jak zjechałem ludzi).

Co do opowiadania. Mimo stylu to przez kunszt tworzenia historii (co jest najważniejsze i najtrudniejsze do wypracowania) oraz Twój spryt, np. przy formie ekspozycji i tak jest moim faworytem.
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
22.11.2020
Dziękuję za tak rozbudowany komentarz! Jeśli chodzi o konkurs specjalny to Twoje skojarzenia z nim są bardzo trafne, ponieważ tekst ten pierwotnie powstał właśnie w ramach tamtej rywalizacji, ale obawiałam się, czy postać Tiny nie dyskwalifikuje go przez regulamin. Na tamten konkurs napisałam inne opowiadanie, które całkiem nieźle sobie w nim poradziło, a ta historia przeleżała swoje.
Co do stylu, to prawdą jest, że ja sama ze sobą się w jego kwestii gryzę, bo często mi coś w nim nie pasuje, ale nie potrafię zazwyczaj stwierdzić, o co chodzi. Wezmę sobie do serca Twoje uwagi i mam nadzieję, że z każdym kolejnym tekstem będzie mi szło w tym temacie lepiej. Pozdrawiam!
Od: Autor Shin
twarz żeńska
22.11.2020
Jeśli chciałabyś pogadać więcej o stylu, możemy to śmiało zrobić poza konkursem i spróbować porozkminiać co i jak. Ja sam np. mam mega problem z ocenieniem co u mnie jest nie tak i mi pomaga w tym czytanie prac innym amatorów, ponieważ tam często zdarzają się rzeczy, które mi się nie podobają. A jeśli później się okazuje, że ja mam coś podobnego - to wiem, że tego nie chcę, mimo że nie zauważyłbym tego wcześniej : ) To taka mała rada na teraz.
Jak coś to pisz śmiało tutaj, albo na facebook. Tutaj: Fortune, facebook: Jakub Popiołek
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
17.11.2020
Początek był raczej interesujący. To celowe zaczęcie od końca wyszło całkiem dobrze.

Bohaterowie byli całkiem wiarygodni, ale mam zastrzeżenie.

Opisy były ciekawe. Nie jestem ekspertem od opisów, ale myślę, że można było je trochę bardziej rozbudować.

Tekst wywołuje raczej uczucie samotności i trochę szkoda mi głównego bohatera.

Historia jak najbardziej mogła się wydarzyć naprawdę. Nie jest jednak nowatorska. Koniec był przewidywalny... To wszakże utwór o śmierci ostatniego człowieka na ziemi.

"W powietrzu unosił się smród rzygowin. Jedyne, na co Alfred się zdobył, było spuszczenie wody, co zrobił z dziwną satysfakcją." Jedyną rzeczą chyba lepiej by brzmiało. A i właśnie, dlaczego z dziwną satysfakcją? Oszalał? W sumie to całkiem prawdopodobne.

"Zaraz potem, wleczony w samej piżamie przez mundurowych, [...] A później przyjechali żołnierze i go zamknęli."

To co? Dwa razy go zamknęli? To na pewno do poprawy. Przyznam, że na początku nie zauważyłem. Na takich błędach cierpi spójność utworu.

"Nie starał się z resztą zanadto usilnie." To jakoś dziwnie brzmi.

" których zapach czuł także." Także czuł.

" Aż w końcu przestało przychodzić także jedzenie. "

A miało nogi? Proponuję zmianę na "automatyczny podajnik przestał dostarczać posiłki."

"Wysoko zakaźny wirus," Wysoce.

Podsumowując... nawet mi się podobało. Należy jednak poprawić są tamte błędy, oraz miejscami rozszerzyć opisy.











Od: Pióroman Mex
twarz męska
17.11.2020
"Poprawić są tamte błędy" Jestem genialny.
Od: Pióroman Mex
twarz męska
18.11.2020
Dziękuję za komentarz! Zwróciłeś uwagę na rzeczy, których nie zauważył wcześniej żaden komentujący, ani ja przy korekcie, jeśli chodzi o błędy w tekście, chociaż uważam, że są one niewielkie : ) Pozdrawiam
Od: Autor Shin
twarz żeńska
17.11.2020
Hej! Opowiadanie sprawia, że czuję dreszcz na plecach oraz okropną samotność. Podoba mi się zawarcie wcześniejszych wydarzeń we wspomnieniach Alfreda, jest to odejście od takiego zwyczajnego, klasycznego biegu wydarzeń. Początek zdecydowanie zachęca do dalszego czytania i jest bardzo intrygujący (mówię tutaj m.in. o opisie z żarówką). Wydaję mi się, że materiał na opowiadanie jest obszerny i można byłoby zamienić go w coś większego np. rozdział lub nawet jakąś postapokaliptyczną książkę, czemu nie. Mimo to opowiadanie czyta się szybko, sprawnie, tak naprawdę to opowiadanie się pochłania na raz. Można się wkręcić w klimat Kabiny, w ciemność i ohydę tego miejsca. Podobała mi się klamra z "pa pa", zastanawiam się może też zamiast tego słowo "żegnaj" pasowałoby. Chętnie przeczytałam dłuższe opisy i więcej rozmowy wewnętrznej bohatera, może jak traci świadomość, nie wie co jest prawdą co nie, ma jakieś dylematy moralne, jakieś sentencje życiowe, myślę o np. "Gdzie to wszystko zmierza? Po co jest życie? Jaki jest jego sens?" Czy jest jakieś życie po życiu?". W ostatnim akapicie Alfred zaznacza, że żona i matka czekają na niego - czyli możemy domniemywać, że w coś wierzy, fajnie byłoby to pociągnąć dalej. Ogólnie tak podsumowując opowiadanie ciekawe, dotyka dosyć aktualnego problemu (tzn. chodzi mi o wirus, pandemię, nie o apokalipsę oczywiście), tak jak mówiłam przeczytałabym tego więcej, ale na ten moment życzę Ci powodzenia w pisaniu i motywuję do pisania dalej. Pozdrawiam.
Nie mam żadnych zastrzeżeń.
Od: Pióroman Lucida Intervalla
twarz żeńska
17.11.2020
Dziękuję za cenne podpowiedzi! Faktycznie, rozbudowanie wewnętrznych przemyśleń bohatera mogłoby wyjść na plus, jednak bardzo chciałam, by tekst był lekki w czytaniu i sprawiał wrażenie takiego „ulotnego". Zastanowię się jednak nad rozbudowaniem tekstów pod tym kątem na przyszłość :) Również pozdrawiam!
Od: Autor Shin
twarz żeńska
14.11.2020
Na wstępie już chciałam zaznaczyć, że bardzo szanuję wyczucie czasu z poruszeniem akurat tego tematu – wrażliwość na obecną sytuację i odnoszenie się do niej w niewymuszony sposób wydają mi się u twórcy bardzo ważnymi cechami, które najwyraźniej posiadasz ; )
Pod względem warsztatowym nie mam właściwie żadnych uwag. Widać wyraźną harmonię i spójność wszystkich elementów. Stosunkowo oszczędne, naturalistyczne opisy tworzą bardzo wyraźny obraz motywacji i przeżyć głównego bohatera, jego historii i dystopijnego świata, w którym się rozgrywa. Gdyby patrzeć jedynie przez pryzmat ilości słów, opowiadanie wydaje się dość krótkie. Kiedy jednak się je czyta, w ogóle tego nie czuć – jest dokładnie takie, zawiera wszystko, czego czytelnikowi potrzeba, bez żadnych zbędnych elementów.
Mam tylko jedną uwagę, która właściwie nie ma celu sprowokowania do wprowadzania jakiś zmian w tym opowiadania (jak już pisałam, wydaje mi się świetnie skomponowane), jedynie może skłonić do pewnych przemyśleń przy pracy nad kolejnymi pracami. Otóż czytając Twoje opowiadanie, w czysto intelektualny sposób przyjmowałam ogrom tej tragedii, jaka rozgrywa się między słowami – dlatego też dziwiłam się, czemu nie czuję choć najlżejszych dreszczy, jakie wywołują u mnie podobnie historie. Powodem wydaje mi się fakt, że „tu i teraz” Twojej historii rozgrywa się właściwie na samym jej końcu, gdy Albert pogodził się już ze wszystkim, co było i co dopiero będzie. Wszystkie tragiczne wydarzenia, jak śmierć najbliższych, niepokój o ich niepochowane zwłoki, czy potem próby zapewnienia sobie przetrwania poznajemy jako retrospekcje, sytuacje minione, które nie robią na Albercie już żadnego wrażenia. Skoro więc nawet osoba będąca w centrum sytuacji nijak się nią nie przejmuje, dlaczego ja, jako obserwator, mam się jakkolwiek przejmować? Choć więc intelektualnie Twój tekst porusza mnie bardzo, nie rezonował we mnie aż tak na poziomie emocjonalnym.
Z powyższych wątpliwości może Ci się wydać, że Twój tekst mnie nie poruszył. Nic bardziej mylnego – choć nie wzbudził we mnie gorącej pasji do walki o przetrwanie, to wydaje mi się, że jeszcze przez przynajmniej kilka dni będę o nim myśleć – o tym, jak może wyglądać los wybijanej przez chorobę ludzkości; o tym, że choć nasza obecna sytuacja nie jest aż tak skrajna, pewne analogie można dostrzec już teraz. Uważam więc, że to bardzo dobry tekst – nie tylko pod względem warsztatowym, ale przede wszystkim dlatego, że będzie rezonował we mnie jeszcze jakiś czas po przeczytaniu.
Życzę powodzenia w konkursie oraz zapału do dalszej pracy!

Od: Pióroman Writerka
twarz żeńska
14.11.2020
Dziękuję za Twoją opinię i za bardzo trafne wskazówki, postaram się wypróbować je w kolejnych tekstach :) Pozdrawiam
Od: Autor Shin
twarz żeńska
13.11.2020
Językowo wszystko w porządku, nie mam do czego się przyczepić. Ładny, poprawny język, przejrzyste formatowanie i sprawnie poprowadzona narracja.
Jeśli chodzi o historię, to musiałam się z tym przespać, bo nie wiedziałam, co napisać. Gorzej, że w dalszym ciągu nie wiem jak się do tego zabrać :)

Temat opowiadania znacząco odbiega od tych, które już miałam okazję ocenić w tej edycji konkursu. To dobrze, bo jeszcze nie znalazłam się w sytuacji, w której czułabym podobny dyskomfort po zapoznaniu się z tekstem.
Ten dyskomfort wywołały naturalistyczne opisy oraz sama historia, która w odniesieniu do aktualnej sytuacji na świecie wydaje się być, mimo przypisania do sci-fi, niepokojąco bliska realizmowi.
Opis głównego bohatera jest wystarczający, zostało napisane wszystko, co pomogło mi się z nim utożsamić.
Czy mam ochotę czytać dalej? Mam szczerą nadzieję, że bohater umarł definitywnie, bo atmosfera była tak nieprzyjemna, ciężka i beznadziejna, że nie dałabym rady przeczytać więcej. Patrząc na niewielką objętość tekstu to duży plus, że udało Ci się tak to zbudować.
I co jest jeszcze dla mnie istotne - dobrze, że bohater jest postacią... szarą. Nie odniosłam wrażenia, że jest jakiegoś rodzaju wyjątkową jednostką, kimś w rodzaju Mesjasza. Nie. Jest człowiekiem, który, nie wiedzieć czemu, jest odporny na działanie wirusa, ale absolutnie niczego to nie zmieniło w tej kryzysowej sytuacji. Nie uratował ludzkości, nie odszedł jako bohater. Jego jedyna wyjątkowa cecha przysporzyła mu dodatkowego cierpienia wydłużając czas umierania (super!).

Podsumowując, nie mam do czego się przyczepić. Wszystko do siebie pasuje, jest krótko i treściwie, a atmosfera mocno na mnie oddziaływała. Gratuluję i życzę powodzenia w pisaniu kolejnych tekstów! Pozdrawiam :)

Od: Pióroman Sliwka
twarz żeńska
13.11.2020
Dziękuję za twoją opinię! Na początku nie wiedziałam, czy określenie przez Ciebie atmosfery jako „beznadziejnej" mam odbierać pozytywne czy negatywnie w ocenie tekstu, jednak ostatecznie zrozumiałam, że tak po prostu na Ciebie oddziaływał i cieszę się, że historia wzbudza wrażenie, które leżało w zamyśle. Również pozdrawiam!
Od: Autor Shin
twarz żeńska
13.11.2020
Tak - negatywnie życiowo (nie chciałabym znaleźć się w jego skórze) i pozytywnie dla tekstu :) pozdrawiam!
Od: Pióroman Sliwka
twarz żeńska